niedziela, 11 marca 2012

Pizza w mieście i moda na "sesyjki"

Korzystając z przyjazdu Rudej wraz z wydrukowanym kuponem zniżkowym do Szczecina, wybraliśmy się do pizzerii "Vinci" przy placu Odrodzenia Gdyby nie ów kupon zapewne w życiu nie zwróciłabym nawet uwagi na ukryty lokal - z ulicy widoczne są tylko drzwi i niewielka reklama postawiona nieco w głębi. Nastawiona trochę negatywne umiejscowieniem pizzerii tuż koło salonu gier miło się zdziwiłam, wszedłszy do środka. Lokal mieści się w piwnicy, zaaranżowanej w bardzo przyjemny sposób. Co prawda pierwszą moją refleksją było "Fajne miejsce na pub". Dla Rudej zapewne sporym atutem było miejsce przed lokalem, gdzie bez problemu mogła przypiąć swój rower.
Byliśmy jedynymi gośćmi w porze obiadowej, więc wybraliśmy najbardziej dogodny stolik i przystąpiliśmy do kompletowania naszego zamówienia. Pierwszym problemem okazały się moje i mego lubego preferencje smakowe: on chce mięcho, a ja zielone. Problem szybko został rozwiązany - istniała możliwość zamówienia pizzy w połowie jednego rodzaju i w połowie rodzaju innego. Do pizzy zamówiłyśmy z Rudą herbatę, luby jak zwykle roztwór chemiczny, powszechnie zwany Pepsi. Po chwili zostały podane filiżanki z wrzątkiem, herbata w torebkach, cytryna, cukier i... ciasteczko - czego nie spodziewałam się po pizzerii.
Sama pizza zaliczona została przeze mnie do tych normalnych - była smaczna, miała odpowiednie składniki itp, ale szału nie było. Z drugiej strony nie kapała z niej woda ani tłuszcz, była dobrze przyprawiona i odpowiedniej wielkości w stosunku do ceny.
Niezjedzone przez nas kawałki (nie byliśmy w stanie wcisnąć w siebie takiej ilości jedzenia), zostały nam bez problemu zapakowane w pudełko na wynos.
Do tej pizzerii zajrzymy jeszcze z pewnością - przed wyjściem otrzymaliśmy kolejny kupon rabatowy
uprawniający do duuużej zniżki. ;)
A teraz, by tradycji stało się zadość - wyimek z rozmówek różnych. W rolach głównych - Ruda i Chuda (czyli ja).
Wracałyśmy sobie spokojnie z Kaskady, spacerkiem do mojego szczecińskiego lokum i nawinął się nam temat mód wśród młodzieży. Ale nie mód na dane buty, czy kolory, a na zachowania.
Ruda rzuciła uwagą:
- Ostatnio poruszyłam w pracy temat mody młodzieżowej i dodałam, że dzisiejszym jej przejawem jest np. fotografia. Dziewczynki robią sobie wzajemnie zdjęcia. Czasem są to naprawdę ładne fotografie. Umieszczają je na portalach społecznościowych, chwaląc się swoimi pracami.
Przytaknęłam jej i spojrzałam z zainteresowaniem, wszak temat mi bliski.
- I wyobraź sobie - ciągnie dalej Ruda - że jedna z moich znajomych prawie gotowa była zabronić córce robienia tych zdjęć! Musiałam tłumaczyć jej, że nie ma w tym nic negatywnego, że akurat jej córce jest to bardzo potrzebne, by znalazła sobie pasję, gdy nie może uprawiać sportu.
Znowu inteligentnie kiwnęłam głową, dziewczynka bowiem jest chora i pomimo wcześniejszych sukcesów nie ma możliwości oddawać się tej pasji.
- Ogólnie sądzę, ze jest to pozytywny przejaw aktywności jakiejkolwiek. - Dodałam mądrze. - Dzieciaki wychodzą z domu, muszą kreatywnie myśleć: ile można zrobić koleżankom takich samych sesyjek? W końcu dziewczyny zaczynają kombinować - a może by się umalować, przebrać...?
- I potrzebują akceptacji tego, co robią, - wtrąciła Ruda - dlatego umieszczają to na portalach społecznościowych.
- No tak. Każdy lubi przecież się dowiedzieć, że to co robi jest ładne, ciekawe i coś wnosi do świata i życia innych ludzi. Przecież nie pozuję do zdjęć tylko po to, by mieć ładne zdjęcia. Pozuję i wrzucam je w różne miejsca, by móc sobie poczytać, jaka jestem piękna i cudowna. - Moja zawyżona samoocena z całą gwałtownością doszła do głosu.
- Niestety rodzice chyba często nie wiedzą co dzieci robią w internecie. Boją się niebezpieczeństw czyhających na ich pociechy. Nie dostrzegają możliwości, jakie owo medium daje. No bo pomyśl - ja wchodzę na któryś z twoich profili na portalach społecznościowych, czytam opisy i wiem, że wszystko jest ok.albo czytam opis na gg pozostałej dwójki, tak jak dzisiaj rano i nie muszę się martwić. - Podsumowała nasze rozważania Ruda.
Wniosek na dziś - każda pasja zakładająca aktywność jest dobra. A internet poza zagrożeniami niesie ze sobą wiele możliwości - również takie, o których się nie wspomina.

Brak komentarzy: