środa, 18 kwietnia 2012

Emipkowania ciąg dalszy.

Tym razem już z własnego portfela, a nie z karty upominkowej wysupłałam nieco kasy na książkę w empiku. Nie bez powodu w empiku i nie byle jaką książkę. "Pomnik cesarzowej Achai" Andrzeja Ziemiańskiego to pozycja, na której premierę czekałam od dawna. Dokładnie to od momentu, gdy dowiedziałam się, że "Achaja" będzie miała kontynuację. "Pomnik..." swoją premierę miał właśnie w empikach - 4 kwietnia z samego rana poleciałam więc do najbliższego empiku (dzień wcześniej upewniwszy się, ze pozycja będzie na 100% dostępna). Pachnąca drukarnią książka trafiła w moje łapki, po czym pognałam na dworzec, by już w pociągu zagłębić się w lekturę.

I tu nastąpić powinna recenzja.
I nastąpi. Ale znów zacznę od ilustracji. "Pomnik...", podobnie jak "Achaję" ilustrował Dominik Broniek - to ze względu na beznadziejną jakość rysunków w najnowszym wydaniu "Achai", polowałam na allegro na to stare. Ilustracje w najnowszej książce Ziemiańskiego są zupełnie inne od tych z "Achai", sądzę, że zastosowano przy ich tworzeniu inną technikę, mają zupełnie inny klimat, ale...wciąż są piękne. Jak na Brońka przystało - nie brakuje nagich kobiet w sytuacjach różnych, znajdziemy jednak również ilustracje o innej tematyce.
Co do samej treści... Chwała Ziemiańskiemu, że "Pomnik..." napisał - czekam z utęsknieniem na dwa kolejne tomy. Nie jest to bezpośrednia kontynuacja "Achai", akcja osadzona jest co prawda w tym samym świecie, niektóre wątki sygnalizowane w pierwszej pozycji zostają tu rozwinięte, ale akcja przeniesiona zostaje o 1000 lat w przyszłość. Poznajemy więc nowych bohaterów, zapominając prawie o tych dawnych (tym jednak zdarza się przypominać czytelnikowi o swoim istnieniu).
Książkę skończyłam szybko, jak na tą objętość, ale mam co do niej kilka zarzutów - nie była do końca tym, czego się spodziewałam i oczekiwałam. Momentami miałam poczucie, że cała akcja się ciągnie, spowalnia, były to jednak sytuacje rzadkie. Bardziej na tej ocenie zaważył fakt, że autor nie rozwinął wszystkich wątków, których rozwinięcia oczekiwałam w tej książce. W "Achai" zasygnalizowane zostały trzy wątki, na których rozwinięcie liczyłam - jeden został rozwinięty, drugi lekko poruszony, o trzecim zdaje się wszyscy zapomnieli.
Podsumowując - "Pomnik cesarzowej Achai" Andrzeja Ziemiańskiego jest pozycją ciekawą, wartą polecenia, pisaną z właściwą autorowi lekkością. Sądzę, że zainteresować może również osoby, które nie czytały "Achai", bowiem informacje zawarte w "Pomniku..." w zupełności wystarczą dla zrozumienia jego akcji. Moje rozczarowanie wynika zapewne z wyczekiwania na ową książkę i z fascynacji "Achają".

9 komentarzy:

anetapzn pisze...

Podziwiam czytających fantastykę, brr zupełnie nie moja bajka.

Stratos
( ストラトス )
E-mail - Kontakt
pisze...

U mnie w domu też leży :) braciszek sobie kupił :)

Est-Ouest pisze...

tez bym miala klopot by przebrnac... nie lubie zbytnio fantastycznych ksiazek... chcialam z toba porozmawiac prywatnie na temat mojej ksiazki jest to mozliwe?

Ruda pisze...

Masz do dyspozycji nas obie:Chuda i Rudą. Wybieraj:)

Est-Ouest pisze...

ok... ale na jaki mailowy adres czy inna prywatna wiadomosc przez Ts czy gdzie indziej? Publicznie nie moge, niestety ze wzgledu na umowe.

Chuda pisze...

Ja podziwiam czytających kilka innych gatunków - gusta, guściki. :)

Chuda pisze...

Braciszek ma dobry gust xD

Dyplomatka pisze...

Ooo nie miałam świadomości, że jest kontynuacja!
Trylogie połknęłam w tydzień w któreś wakacje dawno temu.
Zaraz po sesji nabędę i tę pozycję! Obowiązkowo :)

Fantastyka to specyficzny gatunek, czytałam lepsze i gorsze dzieła, polskie i zagraniczne.
Jak np. uwielbiam Sapkowskiego tak "Żmija" mnie całkowicie rozczarowała.
Ale ostatnio jako bardzo lekką i zabawną lekturę polecam cały cykl powieści Anne Bishop. Bardzo babski fantastyczny i rozpustny świat ;)

Chuda pisze...

Kontynuacyja wyszła miesiąc temu, więc nic starconego. A sama "Achaja" jest jedną z tych lektur, do których wracam wielokrotnie.
Co do A. Sapkowskieo - "Żmii" jeszcze nie czytałam, ale "Wiedźmin" to klasyka i podstawa. Natomiast "Trylogia husycka" - dzieło autora, które jest niesłusznie pomijane.
Dziękuję za wskazówkę - jeżeli pojawi się możliwość - z pewnością zajrzę do proponowanych pozycji. :)