czwartek, 5 kwietnia 2012

O zorganizowaniu


- Mam znajomą blogerkę, którą podziwiam za zorganizowanie i perfekcję w kuchni- zagaiłam rozmowę przy porannej kawie ( tak, tak czasami pijemy kawę.)
- No i… - mruknęła Chuda, jeszcze nie całkiem rozbudzona.
- No i świetna jest- robi rewelacyjne potrawy (przynajmniej tak wyglądają n zdjęciach), zajmuje się domem i kilkuletnim synkiem, rozwija się intelektualnie, bo prowadzi działalność naukową. Zastanawiam się, jak ona znajduje czas na to wszystko i jeszcze zdąży prowadzić blog.
- A ja się nie zastanawiam. –zgasiła mój entuzjazm Chuda- ja wiem, ona to robi dokładnie tak, jak ty.
-E…?
- No tak, miałaś troje małych dzieci, dwa etaty- uczyłaś i wydawałaś gazetę. Zawsze było ugotowane, uprane i jeszcze robiłaś z nami różne rzeczy- ciastka, kartki świąteczne, wspólnie rysowaliśmy, malowaliśmy, czytałaś nam książki. Miałaś czas na to wszystko?
- Miałam i gdyby temu się bliżej przyjrzeć, masz rację. Staram się wykorzystywać każdą chwilę. Nie lubię bezczynności i nudy. Nie oglądam telewizji, wolę przeczytać wiadomości w necie , bo szybciej. Robie tysiąc rzeczy na minutę i ciągle narzekam, że na to, czy tamto nie mam czasu. Gdy przychodzę z nowym filcowym kwiatkiem do szkoły lub w prezencie daję ręcznie robiony drobiazg, słyszę pytanie: kiedy masz na to czas? Nie wiem , kiedy, po prostu mam i już…

I w ramach tego czasu zamiast sprzątać podłogi, myć okna i porządkować półki, wsiadłyśmy z Chuda na rowery i pojechały do Pogorzelicy. Słońce pięknie przygrzewało, więc jechało się cudnie.
Po południu ugotowałam bigos i upiekłam dwa mazurki, które do jutra poczekają na ozdobienie. 

4 komentarze:

anetapzn pisze...

Kobieta cyborg ta zorganizowana blogerka, podziwiam. Ja raczej jak wy- na rower bym prędzej wsiadla zamiast sprzątać i piec, tylko kto by mi ten rower popchał? A Pogorzelicy wiosną zazdraszczam:)

Ruda pisze...

Też ją podziwiam, a morze poza sezonem z pustymi plażami icisza potrafi wynagrodzić wszelkie niedogodnosći:)

kasia.eire pisze...

grunt to dobra organizacja. Moja profesor polonistka zawsze mawiała, kiedy delikwent nie zrobił pracy domowej i się głupio tłumaczył, potrzeba ci dziecko więcej do roboty, im więcej obowiązków, tym więcej czasu - i dawała wypracowanie dodatkowo :-)

Ruda pisze...

Kasiu, genialna ta Twoja polonistka, chyba wezmę z niej przkład, bo moje szkolne Ananasy bardzo nie lubią zadań domowych:(