sobota, 21 kwietnia 2012

Rozmówki na rowerze


Nie wszystko robimy w dwójkach. Czasami zdarza nam się spędzić czas we trzy. Z tego zazwyczaj wynikają „RytuWow’y” (czyt. Rytułały). A że ładna pogoda dzisiaj była, wybrałyśmy się we trójkę rowerkami do Otoku. Ruda kupiła nowy Superrower-cross trans pacific, więc głównym pretekstem wyprawy było jego przetestowanie. A ja tam wolę swój. Drugim powodem był pałac w Otoku, który chciałam sfotografować w ramach szkolnego projektu. Tak więc wszystkie trzy wsiadłyśmy na rowery i ruszyłyśmy. Po drodze wymieniałyśmy się pojazdami tak, żeby każda z nas miała okazję pojeździć na nowym cudzie. Kiedy Chuda trafiła na rower, w którym brakuje przerzutek z Rudą nie powstrzymałyśmy się od złośliwych komentarzy na temat tego, że rower nie jest ważny, tylko kondycja kolarza. Po za tym wszystkie miałyśmy ubaw z gry słownej, która nam wyszła ze słowa „rytuał”, często błędnie wypowiadanego jako „rytułał”. Ostatecznie doszłyśmy do wersji z zapisem „rytuWOW!”. Śmiechu więc było co nie miara.

Od jakiegoś już czasu interesuje mnie architektura. Z chęcią więc zaangażowałam się w szkolny projekt polegający na uratowaniu od ostatecznego zapomnienia kilku perełek architektonicznych w naszym otoczeniu. Teraz zajmujemy się pałacem w Otoku właśnie. Jest to stosunkowo nowy budynek, bo z końca XIX wieku, niestety już popadł w ruinę, gdy w 1987 roku został oddany w ręce prywatnego właściciela. 



Szkoda, bo pomimo wyjątkowego wymieszania stylów architektonicznych, pałac robi wrażenie i aż chciałoby się widzieć go w stanie użytkowym. Razem z Chudą obeszłyśmy ruiny, żebym mogła sfotografować istotne szczegóły. W tym czasie siostra opisywała mi, jak wyobrażała sobie wyremontowaną posiadłość. Opowiadała, gdzie było by miejsce na garaż, gdzie byłby balkon, a gdzie szafa na ukrywających się kochanków. W tym czasie Ruda też znalazła sobie towarzystwo – mieszkankę wsi, która opowiadała jej o różach rosnących niegdyś przy murach budowli.


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam,
Nazywam się Robert i mieszkam koło Warszawy. Przeczytałem Twój komentarz pod artykułem "Rowerowa majówka w Polsce - 8 sprawdzonych pomysłów" i znalazłem się "u Ciebe". Mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować pomysł przejazdu rowerem Polskim wybrzeżem. Ja przejechałem - polecam z całego serca. Szukam natchnienia na wyprawę w tym roku, może podsuniesz mi pomysł??? robert.karolak@op.pl

Ruda pisze...

Polecam Góry Izerskie i Pojezierze Drawskie- więcej wysłałam mailem.

Sol i Alien - Włóczykijów Dwóch pisze...

No właśnie tak nam mówiono. W sumie większość tych nadmorskich miejscowości jest w sezonie straszliwie zatłoczona. Zawsze lubiłam Dźwirzyno i Kołobrzeg, ale tam też jest potwornie ciasno latem. Podobało mi się w Ostrowie między Karwią i Jastrzębią Górą - tam było nieco spokojniej i blisko spacerkiem plażą do obu tych większych miejscowości... Ale w Dąbkowicach jeszcze nie byłam, dzięki za info.
Pozdrawiam
Sol
PS. Też ostatnio myślimy nad kupnem rowerów, bo mamy ochotę na wycieczki rowerowe... :)

Ruda pisze...

Rowery sa fantastycznym sposobem przemieszczania się i zwiedzania:)a cichych plaż polecam jeszcze Mrzeżyno, ale za Regą.