środa, 30 maja 2012

O wyższości roweru nad samochodem


Ilekroć wsiadamy na swoje dwa kółka rozmowa prędzej czy później schodzi na wyższość naszych rowerów nad samochodami. Tym razem pretekstem okazał się zapach mokrych zbóż. Jechałyśmy wiejską drogą, gdy Marzenka zauważyła:
- cóż to za zapach? Nie mogę nawet określić, czy to pachnie, czy cuchnie. Jakiś taki dziwny…
- Ano. Na krótko pachnie, ale dłuższe przebywanie w takim zapachu mogłoby być mało przyjemne. Ni to słodki, ni to duszący. To młode zboża po deszczu tak pachną.
- No zobacz, jak byś jechała samochodem, to nie zauważyłabyś tego zapachu.
- Nie zauważyłabym także wielu innych rzeczy: śpiewu ptaków, kwitnących bzów czy kaliny przy drodze, czerwieniejących czereśni i owiec na pastwisku. Szkoda, że nie zawsze mamy aparat fotograficzny, by to wszechogarniajace nas piękno uwiecznić.
        W naszym małym zakorkowanym miasteczku rower ma jeszcze jeden atut- można nim poruszać się szybciej niż samochodem i trafić wszędzie, gdzie się chce. Nie ma też problemu ze znalezieniem miejsca parkingowego (chociaż kilka stojaków rowerowych by się w Trzebiatowie przydało).
Dalej zachwycałyśmy się krajobrazem, i pustą drogą, która daje poczucie wolności.
Za trzy dni ruszymy na kolejny maraton, pokonamy siebie i 80 km.


4 komentarze:

olka pisze...

Nigdy nie myślałam w ten sposób, nie myślałam co tracę jeżdżąc autem?. A ja wczoraj jechałam przez las i nawąchałam się zapachu świeżo ściętego drzewa-uwielbiam ten zapach.......no i nazbierałam łubinu jutro wkleję fotki.
Miłych i długich wycieczek rowerowych życzę
Olka

Ruda pisze...

Widzisz, każda wyprawa niesie za soba nowe refleksje, nowe wrażenia

zuzart zuzanna pisze...

I jeszcze znajomych można spotkać oczywiście też rowerzystów

Ruda pisze...

Pewnie, że można i ma się ich coraz więcej:)