piątek, 6 lipca 2012

Niezwykłe muzeum Terakowskiej


               Radosna jak skowronek o świcie popędziłam wreszcie do biblioteki. W końcu będę mogła czytać to co chcę, a nie to, co muszę ( nie, żebym marudziła, ale „pomoc psychologiczno-pedagogiczna w świetle nowych rozporządzeń” już mi bokiem wychodziła).
Na pierwszy ogień poszły książki, które chcę sobie odświeżyć, czyli: „Bieguni” Tokarczuk i „Kraina chichów” Carrolla. Oprócz nich coś lżejszego- Cejrowski, Terakowska, Szwaja.
                 Wydawało mi się, że przeczytałam wszystkie książki Doroty Terakowskiej (szkoda, że już nic więcej nie napisze…) i te lekkiego kalibru, np. „Władcę Lewawu” i te trudniejsze: „Poczwarkę” czy „Ono”. Okazało się, że w bibliotece jest „Muzeum rzeczy nieistniejących” czyli zbiór frazeologizmów opatrzonych dowcipnym, nieraz złośliwym komentarzem.

Kilka miesięcy temu natknęłam się na fragmenty tej książki w Internecie i nie mogłam pojąć skąd pochodzą. Teraz już wiem, były drukowane w „Przekroju” a potem zebrane w jedną całość.
Mam swoje ulubione, np.: „Zabój- typowa miara miłości, tak jak centymetr czy gram są miarą długości i wagi. Zakochałam się na zabój, mawiają dziewczyny. Można się zakochać na jeden zabój albo na kilka, do wyboru. Ale że nikt nigdy zabója nie widział, więc nie istnieje”.
Świetna lektura na wakacje i nie tylko- już zastanawiam się, jak wykorzystać te teksty na lekcjach języka polskiego w mojej szóstej klasie. Mogą znacznie uatrakcyjnić lekcje o związkach frazeologicznych. 
A przy okazji znalazłam wirtualne muzeum Terakowskiej .

3 komentarze:

zuzart zuzanna pisze...

Fajnie sobie poczytałaś lubię i bieguni i krainę chichów tak to fajne są wakacje. całuję

JULIA ORZECH pisze...

O nie słyszałam o takim dziełku Terakowskiej. Zaintrygowałaś mnie. Koniecznie muszę dotrzeć do tej książki. Pozdrawiam

Ruda pisze...

Dla mnie też było odkryciem.