poniedziałek, 9 lipca 2012

O keszach i Jarmarku św. Gawła


Jarmark św. Gawła w Gryficach stał się pretekstem do kolejnej rowerowej wycieczki. Jarmark ten był częścią większej imprezy pod hasłem Bałtycki Festiwal Ognia. Niestety, pokazy ogniowe odbywały się wieczorem, a nam nie uśmiechał się nocny powrót po ruchliwej drodze, musiałyśmy zatem zadowolić się podziwianiem stoisk z rękodziełem artystycznymi  i podglądaniem treningu żonglerów.  Żałujemy, że nie dało się obejrzeć wszystkich atrakcji, mam nadzieję, ze w przyszłym roku impreza zostanie powtórzona, bo zapowiadała się niezwykle ciekawie.

Marzena przy okazji zebrała znajdujące się w Gryficach kesze.
Geokaching jest zabawą skierowaną głównie do użytkowników GPS (ale nie tylko – o tym zaraz) polegającą na poszukiwanie „keszy” (cache – skrzynka) ukrytych przez innych uczestników. Skrzynką zazwyczaj jest wodoszczelne pudełko np. śniadaniowe w którym schowane jest kilka drobnych upominków na wymianę oraz logbook – notesik, do którego wpisują się znalazcy. Po odnalezieniu kesza należy też wpisać się do jego internetowego logu.
Jak zacząć swoją zabawę z geocachingiem? Najpierw należy odwiedzić internetową bazę skrzynek, jak np. polska opencaching.pl  lub międzynarodowa geocaching.com . Po zalogowaniu się szukamy skrzynek w swojej okolicy. Najlepiej zacząć od tradycyjnych o niskim poziomie trudności. Gdy już wytypujemy kesza, którego chcemy znaleźć są dwa wyjścia: albo spisujemy dokładne współrzędne geograficzne do swojego urządzenia GPS i nim kierowani udajemy się na miejsce ukrycia, albo korzystając z podanych wskazówek i mapy Google próbujemy sami odnaleźć schowek. Moim zdaniem ta druga metoda jest ciekawsza, niestety nie wszystkie skrzynki posiadają wskazówki, lub podane „spojlery” nie są precyzyjne.
Jak wygląda keszowanie w moim wykonaniu? Zazwyczaj spisuję wszystkie wskazówki tekstowe, a te w zdjęciach zgrywam na telefon. Często rysuję lub drukuję mapki, które pomogą mi trafić w okolice ukrycia skrzynki. Nie zawsze się udaje, ale za każdym razem jest przy tym dużo zabawy. Z Rudą kiedyś biegałyśmy po parku w Świnoujściu i przeszukiwałyśmy każdy pień po ściętym drzewie (bo w takim miał się znajdować kesz). Jakiś chłopiec zainteresował się, co też robimy i zapytał. Odpowiedziałyśmy, że zbieramy puszki. Wczoraj natomiast kilka razy wracałyśmy pod kościół w Gryficach, bo w okolicach kręcił się kościelny podejrzliwie patrzący na mnie oglądającą… rynnę.

Mogłabym jeszcze dużo pisać o rozmiarach skrzynek (Nano, mikro, małe, średnie, duże, bardzo duże) i ich rodzajach (tradycyjne, Multi-cache, quiz, wydarzenie, mobilna, own cache, nietypowa, wirtualna) oraz kilku innych ciekawych dodatkach, jak np. geokrety czy odznaki FTF, jednak po takie informację odsyłam na własną Wiki opencachingu  i zachęcam do zabawy! 

2 komentarze:

zuzart zuzanna pisze...

No i zaś się czegoś nauczyłam od mojej kochanej starszej siostry.

Ruda pisze...

Zuza- tym razem chyba od siostrzenicy:)