sobota, 14 lipca 2012

Piotruś Pan


Jakiś czas temu z Chudą wybrałyśmy się na pizzę do pizzerii Brooklyn, która mieści się w Szczecinie na ul. Witkiewicza. Znalezienie pizzerii nie jest łatwe, ale jak się już trafi, to można delektować się pysznymi daniami. Oczywiście korzystałyśmy z zakupów grupowych, dzięki czemu na naszym stole wylądowała pizza, która się na tym stoliczku nie mieściła.  

Aby skonsumować tego giganta potrzebowałyśmy dużo czasu, a ten umilałyśmy sobie rozmową o „Piotrusiu Panu”. Kilka dni wcześniej w Empiku miałyśmy okazję przeglądać cudne wydanie tej niezwykłej książki dla dzieci. Chuda zachwycała się ilustracjami, które fantastycznie dopełniały książkę. Szybko jednak z książki przeszłyśmy do dywagacji na temat pewnego typu mężczyzn, którzy swój przydomek od wspomnianej książki noszą. Piotruś Pan , zgodnie ze słowami J.M. Barriego:
„Ze wstydem musimy przyznać, że zarozumiałość była jedną z najwyraźniejszych cech Piotrusia”
„nikt nie umiał wyglądać tak radośnie jak Piotruś, a jego śmiech był najweselszym ze śmiechów”.
„Był bardzo zmienny, a zabawa, która chwilowo zajmowała go, w następnej chwili mogła przestać go zajmować. Zawsze istniała możliwość, że gdy będziesz spadał następnym razem, pozwoli ci upaść.”
A to zaledwie kilka cech bohatera. Czym zatem wyróżnia się Piotruś Pan – ten książkowy i ten spotykany czasami w Realu?
Z pewnością niepohamowaną chęcią zabawy, dla niego wszystko było zabawą i tylko zabawą. Dalej potrzebą posiadania matki- no właśnie nie kobiety, ale matki . Wendy doskonale się w tej roli spisywała do momentu, gdy nie dorosła, bo dorosłej Wendy, która zapomniała jak się lata, Piotruś już nie akceptował.
Następnie należało by wymienić egoizm, egocentryzm i zapatrzenie w siebie. Piotruś przypisywał sobie wszelkie zasługi i czyny bohaterskie, nawet , jeżeli to nie on ich dokonał.
Co zatem przyciąga kolejne pokolenia Wendy do tego typu faceta? 
Instynkt macierzyński? 
Chęć zaopiekowania się wiecznym chłopcem?
Radość życia i nieobliczalność?
Błysk w oku? 
Niepoprawny optymizm?

Jedno jest pewne. Trudno wyobrazić sobie życie u boku Piotrusia Pana, chyba, że ten wydorośleje lub jego wybranka zaakceptuje fakt, że wszelkie życiowe problemy będzie musiała rozwiązywać sama, bo na Piotrusia Pana liczyć nie będzie  mogła. 

4 komentarze:

kasia.eire pisze...

Nie lubiłam Piotrusia Pana i Pinokia. Nawet dyskutować na ten temat nie potrafię, tak mnie ta historia mierzi. Nie wiem dlaczego, ale mam awersję do nieodpowiedzialnych ludzi, którzy na zarzuty, że coś zawalili wzruszają ramionami i potrafią tylko powiedzieć - no cóż, taki jestem, taka jestem. A może to zazdrość?

Ruda pisze...

Pinokio jako postać faktycznie jest denerwujący, ale potrafi się zmienić, a baśń pozwala dzieciom bardzo wiele zrozumieć- wyciągają niesamowicie dojrzałe wnioski.
A Piotruś, no cóż, potrafi wkurzyć.
Też nie lubię ludzi nieodpowiedzialnych.

anetapzn pisze...

Kasia.eire zazdrość, bo ja tez im tego lekkiego (acz durnego) podejścia zazdraszczam:)

Ruda pisze...

Doskonale to rozumiem, bo czasami mnie także denerwuje moje wieczne analizowanie po wielokroć wszystich aspektów każdej nawet najdurniejszej sprawy.