środa, 12 września 2012

W Słowińskim Parku Narodowym


Obiecałam, że wrócę do naszej rowerowej wyprawy. Ciągle jednak coś się działo i nie miałam czasu na pisanie. Postanowiłam się jednak zmobilizować i o kilku ciekawych miejscach napisać.
Jednym z najciekawszych terenów na trasie był z pewnością Słowiński Park Narodowy z ogromną ilością atrakcji.  Nad terenem góruje majestatyczna Święta Góra Rowokół. Miejsce niezwykłe , gdyż z daleka widoczne.

Dalej na uwagę zasługuje Muzeum PN w Smołdzinie z ciekawą ekspozycją roślin i zwierząt oraz unikalnymi zdjęciami najciekawszych obszarów. W muzeum Marzenka spędziła sporo czasu zachwycając się ekspozycją. Tu dowiedziałyśmy się jak nazywają się spotykane już wcześniej rośliny, m.in. bażyna czarna. Na terenie parku znajduje się latarnia morska w Czołpinie, ale latarniom chyba poświęcimy osobny wpis.
Kolejnym niezwykłym obiektem jest Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach. Całe Kluki to jeden wielki skansen z wieloma zabytkowymi chatami . Ciekawa jest aranżacja przestrzeni zarówno zewnętrznej , jak i wyposażenia wnętrz.  Na uwagę zasługuje, np. obecność żywych zwierząt w obejściach.
Marzenę interesowała przede wszystkim architektura tego rejonu. Zauważyłam, że z ogromnym zaciekawieniem przyglądała się szachulcowej konstrukcji poszczególnych domostw.

Nam Kluki będą się jednak kojarzyć nie tylko ze skansenem, ale także z niesamowitymi bagnami  i błotem, w które wpadłyśmy, próbując dojechać rowerami do Łeby, zgodnie z wskazaniami szlaku rowerowego.  Możemy powiedzieć, że z mokradłami Słowińskiego Parku Narodowego zapoznałyśmy się dogłębnie
Mokradła słowińskie pełne są różnorodnego ptactwa (to jednak jakoś przed nami umykało) jak i niezwykłych roślin.  My zwróciłyśmy uwagę na wrzosowiska, mchy torfowniki i żurawinę. Pokazałam też Marzenie wełniankę wąskolistną.  Baczniej przyjrzałyśmy się  lasom bażynowym.

Największą atrakcją parku nie są jednak bagna, lecz ruchowe wydmy, które można obejrzeć kilka kilometrów od Łeby.
Tam także byłyśmy, ale nadmiar ludzi zniechęcił nas do dłuższego pobytu i wędrowania tymi polskimi pustyniami. Jeżeli ktoś chciałby je zwiedzić i przyjrzeć się dokładnie florze, to powinien wybrać się w na początku maja lub w październiku.  O tym, że wydmy są ruchowe przekonałam się porównując zdjęcia , jakie wykonałam  14 lat temu i teraz- różnice są znaczne.
Trochę żałowałyśmy, że na zwiedzanie tej części wybrzeża miałyśmy tylko niecałe dwa dni, bo nie wszystkie miejsca udało nam się zobaczyć i poświecić im tyle czasu, ile chciałyśmy. Najbardziej żal mi góry Rowokół, którą mijałyśmy bez wejścia na szczyt oraz kilku ciekawych wydm w okolicach Czołpina. 

Brak komentarzy: