czwartek, 20 grudnia 2012

Czytelnicze marzenia i kolejna "Blondynka"


„Blondynka na tropie tajemnic” to moja kolejna lektura na długie zimowe wieczory. 

W świecie opisywanym przez Pawlikowską jest ciepło, żar wręcz leje się z nieba , a pot przykleja się do skóry. Zima sprzyja takim właśnie lekturom. Siedzisz sobie w bezpiecznym, cieplutkim, ale nie przegrzanym mieszkanku popijasz aromatyczną herbatę- może być mate lub  owocowa i czytasz o Amazonii, Brazylii, Tanzanii, czy Zanzibarze. Bo te właśnie miejsca opisuje podróżniczka w omawianej książce.
Jak zwykle u Pawlikowskiej mnóstwo pięknych zdjęć, pozytywnego myślenia, zabawnych rysunków i magii zaklętej w naturze.
Mój ulubiony cytat: „W podróży często ludzie dzielą się prawdą, która ich dotyczy, szczególnie, gdy jest to prawda świeżo odkryta i trudna dla nich do zrozumienia czy zaakceptowania. Podróż pomaga ułożyć sobie wszystko w głowie, a rozmowy z przypadkowo spotkanymi osobami są często jak drogowskazy”
Zwłaszcza to drugie zdanie wyjątkowo mi odpowiada i pasuje do mojego stylu podróżowania. Lubię rozmawiać z ludźmi, każde spotkanie wzbogaca mnie, pozwala spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Czasami takie spotkania pozostają na długo w mojej pamięci, a opowiedziane w podróży historie niejednokrotnie ciekawsze są od książek.
Już nie mogę doczekać się, kolejnych książek Beaty- mam nadzieję że ktoś sprezentuje mi „Blondynkę na Bali”, bo fragmenty znalezione w Internecie są zachęcające.

Czekam też z utęsknieniem na kolejny urlop, bo planujemy go z Marzeną spędzić bardzo aktywnie. Ma być intensywnie i ciekawie. Z wieloma kilkudniowymi wyprawami  po Polsce.
A wracając na chwilę do marzeń książkowych, to przeczytałam informacje o nowo wydanym przewodniku na temat Pomorza Zachodniego. Oj, gdy będę w empiku, to chociaż do ręki wezmę i popatrzę, bo póki co mnie nie stać na to cudo.

8 komentarzy:

Ania pisze...

Mam jedną jej pozycję i ...jakoś mnie nie wciągnęło. Muszę dać jej jeszcze jedną szansę. A czytałaś może "Prowadził na los"?

Ruda pisze...

Mnie prawie każda książka podróżnicza porywa (na takich się wychowałam, ba uczyłam czytać) a o "Prowadził nas los" słyszałam, ale jeszczemi w ręce nie wpadła.

konik polski pisze...

Ja jakoś do tej pory nie sięgnęłam nigdy po książkę podróżniczą, moi rodzice za to pasjami oglądają podróżnicze programy. W moim przypadku, choć nie wiem dlaczego, bo lubię podróżować, to domyślam się jak to jest, jako dziecko grałam w tenisa ziemnego, ale nie znosiłam oglądać meczów tenisa, teraz hoduję własne konie do jazdy wierzchem i jakoś zawody, czy zdjęcia innych koni mnie męczą, choć mogę o koniku polskim rozmawiać i słuchać bez końca...

sosnowygaik pisze...

Z innej beczki. Chciałam zaobserwować w związku z Candy u Chudej ale jakoś nie mogę tutaj znaleźć tego okienka.

Marzenka pisze...

Osoba odpowiedzialna za dodawanie takich bajerków się obijała, przepraszam, nadrobione :)

sosnowygaik pisze...

Dziękuję:)

TruskafkowaLady pisze...

Uwielbiam te książki. Napawają mnie myślami o inności innych ludzi mieszkających na, zdawałoby się, naszej planecie, ale jakże różnych od nas ;) chciałabym odwiedzić te wszystkie miejsca gdzie była Beata i cieszę się, że niektórzy również są pasjonatami jej książek.
Pozdrawiam, Patrycja

Ann RK pisze...

Cenię entuzjazm autorki, jej radość życia, niespożytą energię itp., ale nieco mnie irytują jej filozoficzne wstawki. Wolę nieco konkretniejszą literaturę, choć akurat tę książkę dobrze wspominam. :)