sobota, 8 grudnia 2012

Zapachniało piernikami


Usiadłyśmy we trzy. Ostatnio nieczęsto nam się to zdarza, bo Chuda tylko czasami do domu zagląda, a i Marzena ma tysiąc różnych spraw. Tym razem się udało. Nawet dwukrotnie. Wczorajszy wieczór spędziłyśmy, pijąc aromatyczną, korzenną herbatę, słuchając Grechuty , malując szkło na prezenty i gadusząc o wszystkim i o niczym.
Dzisiaj dalszy ciąg, tym razem zasiadłyśmy do lukrowania pierników. Tradycję robienia świątecznych pierników przeniosłam ze swojego rodzinnego domu, gdzie na miesiąc przed świętami babcia zarabiała piernikowe ciasto. Ciasto to musiało odleżeć przynajmniej 24 godziny w ciemnym, chłodnym miejscu, dopiero wtedy można  było je wałkować, wykrawać pierniczki i piec.  
Pewnego roku babcia tak dobrze schowała ciasto, że nie mogła go potem znaleźć. Przygotowała drugą porcję i pierniki zostały upieczone. A ciasto znalazło się w czasie wiosennych porządków w piwnicy i ponoć udało się z niego pierniczki zrobić!  
A pierników i różnych drobnych ciasteczek babcia robiła mnóstwo, bo do Wielkanocy musiało ich wystarczyć.
Mając taki wzór, nie można nie piec. Moje pierniki też przygotowuje się dużo wcześniej, by mogły odpowiednio skruszeć. Ciasto przygotowałam dwa tygodnie temu, pierniki piekłam ponad tydzień temu, a dziś zgodnie z rodzinną tradycją je lukrowałyśmy. Zabrakło tylko Piotra, który jako dziecko zawsze nam pomagał.

Tym razem  było kobieco. Ubawiłyśmy się przy tym przednio, wspominając te dziecięce pieczenie pierników i lukrowanie, gdy w dziecięcych buziach znikała prawie połowa lukru i duża część dekoracji ( cóż, od tamtego czasu niewiele się zmieniło- dziewcvzyny co i rusz podjadały cukiereczki i rodzynki, oblizywały lukier skapujący na palce).
Kucharzyłyśmy do piosenek Kory, którą wszystkie lubimy.

A oto przepis na tradycyjne pierniczki:
1 kg mąki
1 szklanka miodu
250 g masła lub margaryny
4 jajka
1 szklanka cukru
2 łyżeczki amoniaku
100 ml wody
przyprawy korzenne ( ja mieszam swoje z cynamonu, goździków, wanilii, anyżu, kminku, czarnego pieprzu, gałki muszkatołowej, kurkumy, imbiru, mielonej skórki z mandarynki)
łyżka kakao
łyżka kawy Inki

Sposób wykonania:
Miód, cukier i masło topimy, dodajemy przyprawy, kawę i kakao. Zdejmujemy z ognia. Gdy odrobinę wystygnie wsypujemy przesianą mąkę i dokładnie mieszamy. Ciasto wychodzi dosyć twarde. Odstawiamy je w chłodne miejsce przynajmniej na dobę, może być dłużej (jak w babcinej historii- nawet do Wielkanocy) .  Po upływie podanego czasu  do masy dodajemy 4 jajka i rozpuszczony w letniej wodzie amoniak. Wyrabiamy ciasto na jednolita masę (początkowo jest ono grudkowate i nie chce się zespolić, ale pod wpływem ciepła rąk i cierpliwości wychodzi ładna, gładka masa). Gdyby okazało się, że ciasto jest zbyt twarde, można dodać letniego mleka.
Odkładamy kulę ciasta na godzinę, a następnie porcjami wałkujemy, wykrawamy pierniczki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni ok. 15-20 min.- aż się lekko zarumienią. (trzeba bardzo uważać- ja zawsze jedną partię przypiekę!)

Kiedy wystygną, lukrujemy i zdobimy. Gdy dzieci były małe, a w domu się nie przelewało sama przygotowywałam lukier z cukru i wody albo białka i wody. Lukier barwiłam kurkumą i sokiem z buraków. Teraz korzystam z gotowych lukrów.

16 komentarzy:

zuzart zuzanna pisze...

o jaki słodki króliczek tam jest ja filcuję wełnę z której zrobię dużo choinek.całuski

Julia Orzech pisze...

Pyszności. Już sobie myślałam, że poproszę o przepis, ale zauważyłam go na dole:) Jutro zabieram się do roboty. Mam tylko jedno pytanie. Tak mniej więcej ile dodać przypraw korzennych? Wiem, że czasem ciężko określić, ja sama z reguły dodaję wszystkiego na oko, ale w przypadku pierników trochę się boję. Moja mama kiedyś zaszalała z pieprzem i zapijaliśmy każdego pierniczka szklanką mleka:):) Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

ZiŁ pisze...

Nasza rodzinna tradycja to twardy jak kamień efekt poszukiwania odpowiedniego przepisu.
Jednak tym roku, przypadkiem, udało się ją przełamać...

Czyli co? Smacznego!
:)

konik polski pisze...

...i na choinkę!

Ruda pisze...

Julio- łyżka cynamonu i łyżka pomielonej reszty:) może być więcej anyżu i goździków, pieprzu odrobina:)

Ruda pisze...

Pewnie, że na choinkę- część pierników ma specjalnie wycięte małe otworki:) Niektóre zostaną sprezentowane rodzinie i przyjaciołom.

Julia Orzech pisze...

Dziękuję bardzo za szybką odpowiedź:) Dziś wieczorem będę tworzyć:) Pozdrawiam

La borsa di Mary Poppins pisze...

beautiful post!!Your blog is so lovely! I'm thinking, if you want, we can follow each other! It would be great!!
http://laborsadimarypoppins.blogspot.it/
xoxo Gloria

konik polski pisze...

A ja niestety nie przyjaciel:-(((((
Wiesz co, te drzwi mnie Twoje ciekawią pokazałabyś???

Ruda pisze...

Zapraszam do Gierczyna między świętami, wtedy i pierniki dostaniesz i drzwi obejrzysz:)

konik polski pisze...

A gdzie to jest???

konik polski pisze...

Moja kochana, już sprawdziłam, bo byś mnie miała po te pierniki jak nic! ale, to niestety troszkę daleko jest, ja mieszkam między Piotrkowem Tryt., a Łodzią, samiuśki środeczek Polski, czy wszyscy fajni muszą mieszkać obok Agniechy, to moja współprowadząca blog o koniku polskim, właśnie w Mirsku mieszka... no i dupa z pierniczków...

Ruda pisze...

Szkoda:) My też na stałe nie mieszkamy w Gierczynie, spędzamy tam tylko dni wolne, a że w opis bloga spojrzałam, to myślałam, że właśnie w Izerach mieszkasz:)

Marzenka pisze...

Mój króliczek!

konik polski pisze...

Ale nic to, w wakacje może uda się w góry izerskie konno dojechać, to wtedy wszystkich odwiedzimy:-)

Ruda pisze...

Trzymam za słowo i zapraszam w lipcu.