poniedziałek, 28 stycznia 2013

Wieczory z Gostą Berlingiem


Jakieś 10 lat temu ,odświeżając lektury szkolne, zdecydowałam z uczniami, że omówimy „Cudowną podróż” Selmy Lagerloff. 

To było moje pierwsze spotkanie z tą szwedzką pisarką. Opowieść o Nilsie oczarowała mnie i moich uczniów. Świetnie bawiliśmy się z małym Nilsem i jego Gąsiorem.
Teraz odświeżając swoją fascynację literaturą skandynawską wróciłam do twórczości Selmy Lagerloff. W miejskiej bibliotece natknęłam się na „Gostę Berlinga” – debiut pisarski Selmy.


Pisarka znów mnie zauroczyła klimatem dzikich skandynawskich gór, tajemniczością, magicznymi opisami (które świetnie przełożył na polski Franciszek Mirandola) , przemieszaniem realności z magią i legendą. W świecie Selmy mieszają się wierzenia pogańskie z chrześcijaństwem. Obok proboszcza spotkamy Hulder- dziwożonę z nordyckich legend. Obok modlitwy do Boga, pokłony Torowi. Nawet główni bohaterowie urastają do rangi legendy.

Książka ukazuje rok z życia mieszkańców Varmlandii nad jeziorem Loven. Głównymi bohaterami są rezydenci w Ekeby, których nieformalnym przywódcą zdaje się być wyklęty z kościoła za pijaństwo proboszcz Gosta Berling.  Z zapartym tchem śledziłam kolejne przygody tegoz niezwykle czarującego bohatera, który swoim urokiem zdobywał serca kobiet i przychylność mężczyzn. Niestety mimo dobrych chęci wiele z czynów Gosty przeciw niemu się obracało. Powieść niesie jednak pozytywne przesłanie o dobru, które zwycięża i złu ,które przegrywa. O winie, za którą trzeba odpokutować i karze, która należy przyjąć z pokorą.
Przez kilka kolejnych wieczorów siedziałam otulona kocem i chłonęłam dzikie piękno Pólnocy. 

4 komentarze:

kaapi pisze...

A niemy film pozostaje zadaniem dla długodystansowców ;)

Ruda pisze...

Nawet mogę to sobie wyobrazić:) Pamiętam jedną z wersji "Wichrowych wzgórz", która strasznie się ciągnęła...

mesna pisze...

Moja córka z racji wykształcenia i upodobań jest skadynawofilką ( ło matko )i jej wiedza powala mnie na kolana .Przy niej i ja nieco nasiąkam klimatami i musze powiedzieć , ze kino skandynawskie bardzo mi odpowiada . Nie mam na myśli wyłącznie kryminałów , które mają teraz swoje wielkie pięć minut , ale także filmy obyczajowe , czy dramat .Nie będę się upierać , że kino północne to u mnie number one , równie mi odpowiada kino hiszpańskie :)
Dzikie piękno Północy , z którym ostatnio obcowałam , to już ostatnia część sagi Północna Droga Cherezińskiej . Po prostu cudo :)

Ruda pisze...

Ja raczej z tych czytających, nie oglądających, ale lietrautre skandynawską bardzo lubię (zarówno tę lżejszą typu Margit Sandemo z Saga o Ludziach Lodu, jak i tę wysokich lotów z Mikką Waltarim na czele)