poniedziałek, 18 lutego 2013

Rowerowa niedziela


Pretekstem do niedzielnej wycieczki był nowy zakup Marzenki. Z okazji osiemnastki Marzena zażyczyła sobie roweru szosowego i ten rower właśnie dotarł do adresatki. Początkowo miałyśmy jechać we dwie. Jednak, gdy okazało się, że niedzielę możemy spędzić we trzy nawet na chwilę się nie zastanawiałyśmy i już o 10.00 byłyśmy w trasie. Do wyboru były dwie możliwości- Gryfice z obiadem w Hosso albo Rewal z obiadem w Róży Wiatrów. Dziewczyny wybrały opcje nadmorską, zwłaszcza, że Marzena miała w planach sesję zdjęciową ze swoim nowym rowerem nad morzem- postanowiła wziąć udział w konkursie fotograficznym poświęconym miłości do roweru.
Opcja ta wygrała także z powodu malowniczej trasy , zwłaszcza między Karnicami a Rewalem.
Jechałyśmy sobie niespiesznie, podziwiając widoki, rozmawiając. Gui co jakiś czas wyprzedzała nas, by sprawdzić możliwości szosówki, Chuda marzyła o chwili, gdy będzie miała swój nowy rower. Nim się obejrzałyśmy, byłyśmy w Rewalu.  Niestety okazało się, że Róża Wiatrów jest jeszcze nieczynna. Postanowiłyśmy zatem zajrzeć do zajazdu „Złoty Róg”, który mieści się przy rondzie w Rewalu. Często mijałyśmy to miejsce, ale nie miałyśmy okazji go odwiedzić. Zajazd robi niezłe wrażenie. Drewniany, stylizowany na wiejską karczmę zaprasza , by doń zajrzeć.

Po wejściu do środka wpadłyśmy w zachwyt. Klimatyczne wnętrze przypadło nam do gustu. Drewniane stoły pokryte płóciennymi obrusami, bawełniane firaneczki w oknach, stylowe lampki na stołach i bogaty zbiór różności: starych maszyn do szycia, saksofonów, zegar z kukułką, bibeloty z XIX w.
Menu raczej tradycyjne. Wybrałyśmy zupę gulaszową (no bo przecież jestem fanką tejże zupy) . Niestety nie był to najlepszy wybór. Zupa była gęsta i aromatyczna, ale mięso okazało się żylaste.
Nie mniej wyszłyśmy najedzone.
Potem pojechałyśmy na plażę. Dawno nie byłam przy centralnym zejściu na plażę w Rewalu, więc widok dwóch stylizowanych wielorybów mocno mnie zaskoczył. Pstryknęłyśmy kilka fotek i ruszyłyśmy w drogę powrotną do domu. 

15 komentarzy:

Lucia pisze...

Ja zawsze z podziwem patrze na Ciebie. taka pasja do dwoch kolek ?. Jakos mnie nie kreci i wiesz, ze ja nie umiem jezdzic na rowerze. Nie chcialo mi sie nauczyc. :)))

Ruda pisze...

A my , zgodnie z definicją dysleksji, nie powinnyśmy umieć jeździć;) Jesteśmy jednak potwierdzeniem przysłowia "Chcieć, to móc".

sosnowygaik pisze...

Najfajniejsze jest to, że spędzacie ten czas razem:)

Niania w Paryzu pisze...

Genialnie.... Podziwiam!

Anonimowy pisze...

Z czystej ciekawosci - ile dzis kosztuje dobry rower? Jakie firmy lubisz? Pozdrawiam - zawszeanka

Ruda pisze...

Każdy z prezentowanych na zdjęciach kosztował powyżej 2 tys. zł. Marzenka jest fanka Meridy, ja preferuję Crossa.

katejano pisze...

Mnie urzekła maszyna;)

Ruda pisze...

Jedna z wielu w zajeździe;)

wiolkaa93 pisze...

Też lubię jeździć na rowerze :)
Zapraszam :)

consek pisze...

przyjemnie się na Was patrzy.. w sensie zgrabne jesteście jak modelki :)

konik polski pisze...

To musiała być strasznie sympatyczna niedziela:-)))

cooldly.blogspot.com pisze...

jak ja uwielbiam rowery ! :] obserwuje ;]

Anna Kołodyńska pisze...

Rower zimą? Jestem pod wrażeniem! Zdecydowanie wolę schować się pod kocem z dobrą książką. Na wyprawy rowerowe zaczekam do wiosny!
kolodynska.pl

Ruda pisze...

Oj była! Czas spędzony na wycieczkach z dziewczynami to najpiękniejszy czas!

Małgorzata Chrobak pisze...

Podziwiam za jazdę na rowerze:) Osobiście nie potrafię się jakoś przekonać:)