środa, 15 maja 2013

"Czytanie na trawie"

Chwytliwy tytuł - prawda? Pod takim hasłem w pałacowych ogrodach w Trzebiatowie obchodzono X Tydzień Bibliotek . Miejsce cudne i urokliwe- w pobliżu pałacu i płynącej poniżej Młynówki. 
Na trawie rozłożono koce i poduchy, kilkoro wolontariuszy wystylizowano na XIX w. towarzystwo rodem z "Śniadania na trawie" Moneta - to ubrane:) 

O 12.00 na kocach zasiadła zaproszona młodzież- gimnazjaliści i moja szósta. Wysłuchali wierszy Tuwima (wszak to rok tego poety), sami przeczytali kilka wierszy. Potem swoje utwory czytała dyrektor Trzebiatowskiego Ośrodka Kultury- Renata Korek. Warto dodać, że pani dyrektor jest człowiekiem renesansu, maluje, pisze wiersze i ma głowę pełną niesamowitych pomysłów. 

Później był jeszcze biblioteczny rap, rysowanie karykatur, malowanie lokomotywy na betonie.
Nie zabrakło i poczęstunku- jak śniadanie tośniadanie. Dzieciaki dostały ciastka i napoje. A ja zaostałam okrzyknięta najukochańszą panią! Pewnie. Przecież nie siedzieliśmy w dusznej klasie i nie dyskutowaliśmy "na sucho" o roli bibliotek w życiu kulturalnym, a wylegiwaliśmy się na zielonej trawce i uczestniczyliśmy w owej kulturze. A jutro będziemy mieli materiał do dyskusji i pisania sprawozdania. 

Na zakończenie naszej wizyty zwiedziliśmy jeszcze pałacowe muzeum oraz bibiotekę dla dzieci i dla dorosłych. W pałacowym muzeum była pierwszy raz po remoncie i zrobiło ono na mnie ogromne wrażenie, muszę się tam wybrać z dziewczynami , zrobić zdjęcia i dopiero wtedy o nim opowiedzieć. 
A tak a propos Moneta: rozmowa sprzed chwili:
-  Dostałam 5 za Twoje nenufary- komunikuje mi Chuda przez komunikator.
- Jakie nenufary- jestem kompletnie zaskoczona. O ile sobie przypominam, Chuda pisała o Wyspiańskim, a nie o Monecie. Bo chyba jej o Moneta chodzi, a nie o zdjęcie lilii wodnych, które wykonałam jakiś czas temu w japońskim ogrodzie w Gryficach.


- Zaliczałam postmodernizm, a tam Twoje nenufay, więc opowiedziałam o Twojej obsesji na tle tego obrazu i jak mnie przez pół Londynu ciąglęłaś do Tate Modern, by go obejrzeć.
No rozjaśniło mi się w głowie. Żółto- niebieskie nenufary- ostatnie , jakie namalował Monet. Zielonego koloru już nie widział. Uwielbiam ten obraz i rzeczywiście do Tate Modern z jego powodu Chudą ciągnęłam, bo była to już moja druga wizyta w tej galerii. Mam tam kilka ulubionych obrazów, ale ten jest szczególny i z przyjemnością sobie przed nim posiedziałam.
- No i o tym, że niedowidział tez powiedziałam. A potem o "Ofelii", że zawiedziona byłam wielkośćią obrazu . - to już o obrazie Millaisa, który można podziwiać w Tate Britain. 

I tak oto kolejny raz okazało się, ze podróże kształcą, a dziećmi warto rozmawiać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zdobyta wiedza może się przydać:)

2 komentarze:

Małgorzata Chrobak pisze...

Piękna impreza:) Gratuluję tytułu najukochańszej pani:)

Ruda pisze...

Szóstoklasiści potrafią się podlizywać;)