piątek, 10 maja 2013

Majówkowe wspomnienia cz.3

W wyniku teleportacji samochodowej ostatnie dni majówki spędziłam w rodzinnych stronach. Nie będę się nad nimi teraz rozpisywać, bo należało by poczynić przynajmniej kilka wpisów, bo i miejsca ciekawe i historie niezwykłe.
Ponieważ początek maja kojarzy się nam Ślązakom z rocznicą wybuchu III Powstania Śląskiego, postanowiłam swoje śląskie wycieczki historii poświęcić. Czasu nie miałam za wiele, ale dwa wypady zrobiłam. Pierwszy- sentymentalny prowadził między Pszowem, Wodzisławiem, a Radlinem. Każde z tych miejsc jest mi w jakiś sposób bliskie.
W Pszowie zawsze fascynował mnie barokowy kościół z cudownym obrazem Matki Boskiej Uśmiechniętej i historia z tym wizerunkiem związana. Otóż w XVIII w. pątnicy pszowscy wyruszyli do Częstochowy. Tam tak spodobał im się wizerunek Madonny, że postanowili zakupić kopię. Niestety w drodze powrotnej uległa ona zniszczeniu. Oddana do renowacji wróciła zupełnie odmieniona- Panience nadano jasną karnację i delikatny uśmiech.

W czasie mojej wizyty w bazylice ołtarz główny też był w remoncie, stąd brak zdjęć wnętrza, ale znalazłam bradzo ciekawą stronę kościoła.

Innym miejscem, które zawsze mnie fascynowało jest kopalnia Anna - dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, jest moją imenniczką, a po drugie z wysokiego nasypu drogi świetnie widać teren kopalni.

Kolejnym etapem wycieczki był Wodzisław Śląski, gdzie uczyłąm się przez cztery lata w liceum. Chciałam obejrzeć znajdujace się przy muzeum krzyze pokutne, ale gdzieś chyba przeniesiono. 

Obejrzałam więc fontannę, rynek i pognałam do rodzinnego Radlina.

Tu moją uwagę po raz kolejny zwróciła kopalnia Marcel, gdzie pracowali moi dziadkowie i tato. Zatrzymałam się przy fontannie znajdującej się przy MDK. Kiedyś fontannę zdobiła przysadzista matrona z trójką dzieci-bardzo ją lubiłam.Teraz też jest tam matka Polka, ale o wiele współcześniejsza i bardzo mi bliska- równie drobna, z trójką drobiazgu- moje też tak wyglądały jakieś 12 lat temu.

Podjechałam oczywiście pod radlińskie pomniki- obelisk upamiętniajacy powstańców oraz ofiary hitlerowskiego terroru: pomordowanych w szybie Reden.
To chyba najtragiczniejsza wojenna historia naszego miaseczka. W czasie wojny  do nieczynnego szybu   hitlerowcy żywcem wrzucali pojmanych na okolicznych terenach (m.in. Żydówkę, która ukrywała się  jakiś czas w domu dziadków).


Wieczór spędziłam u mojej siostry na siostrzanych pogaduchach w ogrodzie, w którym kiedyś się wychowałam. Teraz czasami fotografuje go Zuza.
O drugiej wycieczce jednak napiszę osobno...

1 komentarz:

Marchev ka pisze...

Jak się okazuje, każde miejsce, każdy region, miał swój pogrom i wielką ilość ofiar.