środa, 26 czerwca 2013

Sonia Ruciak i jej obrazy w Trzebiatowskim Ośrodku Kultury

Koniec czerwca to gorący czas w każdej szkole. Zmęczeni są uczniowie i nauczyciele. Wszyscy już chyba marzą o odpoczynku. Razem z Gui postanowiłyśmy chwilę odetchnąć po zajęciach i wybrałyśmy się na wernisaż do Galerii Feiningera mieszczącej się w  trzebiatowskim Pałacu. Tydzień wcześniej dostałyśmy zaproszenie na wystawę obrazów Sonii Ruciak- malarki, absolwentki Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, mieszkanki naszego miasta. Artystka mimo młodego wieku , może już pochwalić się kilkoma osiągnięciami i wystawami w kraju i zagranicą.
Wystawa nosi tytuł „Architektura światła” i tytuł ten oraz reprodukcja na zaproszeniu zmobilizowały Gui, która przecież marzy o architekturze.

                Pierwszy obraz, na który zwróciłyśmy uwagę nosił tytuł „Tajemnicza wyprawa” i przedstawiał… rower na tle szarej ściany. Stałyśmy dłuższą chwilę zafascynowane owym rowerem. Niestety potem zaczęłyśmy się wdawać w szczegóły- budowę, ramy, kierownicy, pedałów. 

Przeszłyśmy zatem dalej, a dalej były schody. Mnóstwo schodów. Tak, jakby artystka chciała pokazać wszystkie klatki schodowe, które kiedykolwiek widziała na jawie lub we śnie.  Cechą wspólną wszystkich obrazów było światło, padające z przodu, z tyłu, boku, przenikające przestrzeń i… pustka. Przytłaczająca. Jeden z obrazów , przestawiający kolejne otwarte drzwi Gui skojarzyła z ruinami pałacu w Dreżewie. Mnie przypomniały się opuszczone poradzieckie bloki w Bornym Sulimowie.


Obejrzałyśmy wystawę, pogawędziły ze znajomymi (zawsze znajdzie się ktoś znajomy, dawno niewidziany, z kim koniecznie trzeba zamienić kilka słów) I zrelaksowane wróciłyśmy do domu. 

2 komentarze:

Niania w Paryzu pisze...

Bardzo to ciekawe. A moj ojciec pisze właśnie książkę o Bornym....

Ruda pisze...

Mój mąz przez pół roku pilnował bloków w Sypniewie (to obok Bornego).