środa, 23 października 2013

"Już wrocławianka, czy jeszcze trochę słoik?"



Moja droga do szkoły prowadzi przez skraj dzikiego lasu zamieszkałego przez Niedźwiedzie Brunatne. Nieraz dostrzegam któregoś w oddali, gdy leniwie stąpa po leśnym runie lub moczy pysk w strumieniu. Zaraz obok jest polana zamieszkana przez magoty – jedyne europejskie małpy i muflony. Następnie mijam jezioro, z którego patrzą na mnie Flamingi Różowe, prawdopodobnie doszukując się w moim perłowo-różowym rowerze krewniaka. Ale to przecież Gazella, daleko jej do tych ptaków. A potem… wjeżdżam na Kładkę Zwierzyniecką i oddalam się od wrocławskiego ZOO. 


Wrocław czaruje chwilą. Idąc przez przejście podziemne pod Rondem Regana słyszę dobrze mi znaną melodię z mojego ulubionego filmu. To młody akordeonista dorabia grając La Valse d' Amelie. Chociaż z peronu właśnie odjeżdża mi tramwaj nr 10, zatrzymuję się, opieram o ścianę, zamykam oczy i słucham. Przecież czwórka przyjedzie za 5 minut. 5 minut mnie nie zbawi. Spędzam je w Paryżu.


Wrocław czaruje miejscem. Zwiedzając Ostrów Tumski warto przejść przez Lwią Bramę, aby znaleźć się w ogrodzie Wydziału Teologicznego. Nie sam ogród jest jednak celem wycieczki, a schody znajdujący się w jego lewym, tylnym rogu. Schody te prowadzą do… wody. Odry, konkretnie. Warto usiąść na szczycie tych schodów, zamyślić się i pozwolić, aby wystraszył Cię plusk ryby.
Wrocław czaruje klimatem. O tym nie muszę chyba mówić nikomu, kto we Wrocławiu był. A kto nie był, powinien jak najszybciej to nadrobić i poczuć. Tutaj historia przenika się ze współczesnością. Tutaj można wyruszyć w architektoniczną podróż przez wieki. Zaczynając od gotyckiej zabudowy wcześniej wspomnianego Ostrowa, przez barokowy gmach główny Uniwersytetu Wrocławskiego, modernistyczną Halę Ludową (obecnie Halę Stulecia) po współczesny Sky Tower górujący nad miastem. Zachwyci się ktoś, kto – jak ja – jest fanem mostów. Grunwaldzki, Oławski, Rędziński i wiele, wiele innych perełek – do wyboru, do koloru. Obowiązkowo oczywiście rynek i Plac Solny (koniecznie z zakupem kwiatka!), Panorama Racławicka, spacer po podwalu. Trzeba też po główce pogłaskać chociaż jednego krasnala. Atrakcje miasta można by wymieniać i wymieniać w nieskończoność, ja się jednak ograniczę do prostego: do zobaczenia we Wrocławiu!

7 komentarzy:

Marchev ka pisze...

A to Ci niespodzianka! Myślałam, że określenie "słoik" funkcjonuje tylko w Warszawie ;)
Bardzo zachęcająco opisałaś Wrocław. Aż chce się tam jechać i na własne oczy to wszystko zobaczyć. Pozdrawiam :)

Małgorzata C. pisze...

Wrocław to cudowne miasto - coś o tym wiem i nadal tęsknię:) Pozdrawiam:)

kethryveris pisze...

Wrocław jest piękny i co dzień zaskakuje nowymi miejscami, nawet Wrocławian od urodzenia :)

Anonimowy pisze...

Wrocław jest piękny! Lubię tam jeździć gdy tylko mam taką możliwość. Strasznie podoba mi się ten nowo wybudowany budynek... Sky Tower! Piękny widok

Guitarowa pisze...

Nie nie, słoiki są wszędzie :) Ale fakt, wzięło się to z Warszawki.
Zapraszam!

Guitarowa pisze...

Moim zdaniem jest trochę toporny, na projektach wydawał się smuklejszy. Ale faktycznie imponuje, zwłaszcza jak patrzy się na miasto z daleka.

Guitarowa pisze...

Ja dopiero odkrywam Wrocław i daję się zaskakiwać :)