poniedziałek, 7 października 2013

O nickach i pseudonimach

Chuda przyjechała na weekend do domu. Stęskniłyśmy się za sobą i miałyśmy sobie wiele do opowiadania, nie zdziwiłam się więc za bardzo, gdy poprosiła, by ja obudzić, gdy będę w sobotę śniadanie robić (choć jak wiadomo wstaję dosyć wcześnie, więc i śniadanie było zaplanowane o świtaniu)
Usiadłyśmy przy parującej aromatycznej kawie i grzankach z rukolą, salami i serkiem tostowym. Rozmawiałyśmy o wszystkim i niczym, a w tle cichutko śpiewał Grechuta. Potem zeszło nam na rowerowe wycieczki i pokazałam Chudej profil Hannibala Smoke – dziennikarza, który ukochał Dolny Śląsk i ukazuje piękno śląskich zamków i pałaców. Przez chwilę podziwiałyśmy dawne widokówki, potem przyglądałyśmy się ruinom pałaców położonych na Pogórzu Izerskim. Chudą zainteresowała książka „Emplarium” i fakt, że dziennikarz ukrywa się pod pseudonimem. Poszperałyśmy troche w internecie, by się czegos więcej o ksiażce i jej autorze dowiedzieć. Ciekawe rzeczy wyczytałyśmy po czym Chuda stwierdziła:
- Wiesz, to dziwne, że jeszcze ktoś używa pseudonimów.
- Dlaczego?- byłam zaskoczona takim stwierdzeniem, bo znam wielu autorów, którzy korzystają z pseudonimów.
- No wydawało mi się, że to już niemodne, passe.
- Zauważ, że wielu współczesnych pisarzy rozpoczynało swoja karierę w blogosferze, więc pseudonim a raczej nick jest integralną częścią takiej twórczości.
-Fakt, a Hannibal Smoke, nawet Ciebie uczynił bohaterem książki - zgodziła się ze mną Chuda.- czyli ta dawna moda na pseudonimy jakby wracała?- bardziej zapytała niz stwierdziła. 

- Myślę, że tak. - a na poparcie swojej tezy pokazałam Chudej blog zaprzyjaźnionej blogerki- Luci i jej debiutancką książkę- podpisaną właśnie Lucia.
-Widzisz, najpierw znałam Lucię i jej refleksje, dopiero potem dowiedziałam się jak się nazywa. Ale w blogosferze nadal jest naszą Lucią.

I tak mogłybyśmy jeszcze długo dyskutować, ale należało ruszyć się od stołu, bo czekali na nas chłopcy, którym obiecałyśmy wycieczkę rowerową. Wsiadłyśmy więc na rowerki i pojechałyśmy do mojej szkoły. Razem z dwoma moimi uczniami odbyłyśmy kolejną przyjemną przejażdżkę po powiecie gryfickim- tym razem przejechaliśmy przez Żukowo i Bielikowo, Darżewo i Lewice.


A wieczorem…. Ale o tym napiszę innym razem, bo czekam na zabawne zdjęcia.  

2 komentarze:

Lucia pisze...

Pozdrawiam i dziennikowo buziam, jako Lucia... a tak tytulem wyjasnienia. Uzylam swojego blogowego nick- a bo tak urodzila sie ksiazka, Wlasnie na blogu i wiekszosc moich wirtualnych przyjaciol zna lucie. Dlatego Lucia a dopiero potem Lucyna Kleinert ( na skrzydelku ksiazki ). Ruda, bardzo mi bylo milo zobaczyc u Ciebie ksiazke. dziekuje

Ruda pisze...

No właśnie Luciu i dlatego tak dobrze pasowałaś do naszej dyskusji:)