wtorek, 12 listopada 2013

O naszej babskiej przyjaźni

Idziemy raźno przez Świnoujście. Mamy takie same maratonowe koszulki, zaśmiewamy się z czegoś do rozpuku, poszukując kawiarenki, gdzie będą miejsca siedzące na zewnątrz - szkoda marnować słońce. Zachowujemy się jak trzy przyjaciółki, którymi przecież jesteśmy - ja, Ruda i Marzenka. Dwie siostry i ich mama, wyglądająca na trzecią z sióstr.



Nasza przyjaźń rozkwitać zaczęła wcale nie tak dawno. Człowieka, autorytet i przyjaciółkę dostrzegłam w mojej mamie, dopiero będąc w liceum, wcześniej była po prostu mamą. Z Marzenką przyjaźnić zaczęłam się jeszcze później - jako dwie nastolatki dzielące ze sobą pokój niejednokrotnie pałałyśmy do siebie nieskrywaną niechęcią co najmniej. Sytuacja zmieniła się, gdy wyjechałam do Szczecina na studia i widywałyśmy się znacznie rzadziej. Wprawdzie do dziś, gdy mamy spędzić ze sobą więcej niż kilka dni, najprawdopodobniej dojdzie do jakiegoś spięcia, ale większość czasu, który możemy spędzić wspólnie, spędzamy w zgodzie.

Nierzadko spotykamy się z sytuacją, gdy nowo poznani znajomi nie potrafią uwierzyć, że Ruda jest naszą mamą, nie siostrą. Wciąż bowiem wygląda bardzo młodo i odznacza się ogromnym dystansem do siebie oraz radością życia, które pozwalają jej głośno śmiać się razem z nami, spacerować, trzymając się za ręce, głośno rozmawiać nad ciastkiem i filiżanką kawy.



Niemniej nie wszystko Jej już wypada, więc niejednokrotnie przynosimy jej z Marzenką nieco wstydu, gdy jesteśmy wszystkie trzy, a ja wraz z młodszą siostrą dostaję "małpiego rozumu". Nasze wygłupy kilkakrotnie zostały już udokumentowane na zdjęciach, co nie przeszkadza wydurniać się nam dalej.

Cieszy mnie niezmiernie, że moja mama i młodsza siostra są zarazem moimi najlepszymi przyjaciółkami.I mam nadzieję, że się to już nie zmieni.

7 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

No właśnie, mam spore kłopoty z ustaleniem, która to mama, ale ponieważ pisze swoje posty pod nickiem Ruda, więc kieruję się kolorem włosów;
powiem Ci, że moi chłopcy w dzieciństwie bardzo zwalczali się, czasami tylko łoskot szedł z góry, gdzie mieli pokoje; jak to chłopcy, rękoczyny na porządku dziennym, a w tej chwili, kiedy są już dorośli, doskonale się dogadują, lubią dom, i to wszystko mnie cieszy; a patrząc na Waszą rodzinę, widzę mocne więzi, łączące Was, wspólne zainteresowania, spędzanie czasu, wyjazdy, no i to, że lubicie po prostu być ze sobą, i masz rację ... niech się to nie zmienia; pozdrawiam serdecznie.

Inkwizycja pisze...

No pewnie, że nie wygląda! W ogóle w to nie wierzę ;))
I zazdroszczę takiej przyjaźni z siostrą... choć między mną i moją córcią jest podobnie i świetnie się czujemy w swoim towarzystwie ;)
Pozdrawiam ;)

Róża Wigeland pisze...

Super dziewczyny!
Miałam kiedyś koleżankę, która miała bardzo podobną do siebie córkę. Też nie wyglądała na swój wiek. Lubiliśmy wkręcać nowych znajomych, że to siostry, przy czym mama to ta młodsza z sióstr. Zawsze nam się udawało! :)

Niania w Paryzu pisze...

cudownie, cieplo, przyjacielsko i tak zwyczajnie dobrze... szkoda, ze nie moglam miec takiej relacji z moja mama.

Guitarowa pisze...

Hmm, myślę, że jakbyśmy sie postarały to udałoby nam się wkręcić ludziom, że to Chuda jest mamą :) Bo ja mam zbyt dziecięcą twarz... Kiedyś trzeba spróbować.

Marchev ka pisze...

Jesteście niesamowite. Wszystkie trzy :)

konik polski pisze...

bardzo piękny wpis, zazdroszczę Wam, bo moja ukochana siostra jest ponad 2000 km ode mnie:-( ale na szczęście jest skype i jutro się łączymy na kawkę:-)