środa, 1 stycznia 2014

O prezentach słów kilka

Trafić z prezentami wcale nie jest łatwo. Zazwyczaj już miesiąc wcześniej zaczynamy podpytywać się nawzajem, co sprawiłoby radość poszczególnym członkom rodziny. Sposoby na to podpytywanie są różne- bardziej lub niej bezpośrednie, czasami konsultujemy się z innymi członkami rodziny i w ten sposób obdarowany najczęściej domyśla się, co może dostać, ale niejednokrotnie zawartość paczki jest dla niego nie lada niespodzianką. Podobnie było i w tym roku. Gdy po wigilijnej kolacji, spędzonej u zaprzyjaźnionych sąsiadów, Gui jako najmłodsza usadowiła się pod choinką, zaczęła się świetna zabawa. Kolejne paczki lądowały w rękach właścicieli, potem było słychać szelest papieru- oznaczający bardziej lub mniej brutalne obchodzenie się z papierem pakowym (staramy się być ostrożni, gdyż motywy z papieru nadają się do decupażu) – a potem śmiech lub westchnienie zachwytu. Wśród prezentów znalazło się, jak zwykle kilka Książek: „Misjonarze z Dywanowa”- dla Ślubnego, „Szczecin i okolice. Przewodnik rowerowy”- dla Chudej, „Gra na wielu bębenkach” i „Pomorze” dla mnie. Prócz tego na prezentowej stercie leżały: nici i maszynka do strzyżenia, torebka i bon prezentowy do decathlonu, trzy sakwy na dokumenty, ułatwiające spakowanie się rowerzyście bądź biegaczowi, Torba na laptop, termofor w różowym zabawnym ubranku, kolejne zdjęcia do kolekcji „matka i córka naturalna więź”, rysunek komputerowy. Siedzieliśmy tak spoglądając na piętrzącą się przed nami górkę.

-Ja wiem, czemu tak obrastamy w rzeczy.- powiedziała Chuda, rozpakowaując kolejny prezent- zestaw nici.- Bo mamy za dużo pasji. Ludzie mają po jednej pasji i się jej poświęcają, a my?
- No, faktycznie- zauważył Syn.- Nawet ja robię tyle rzeczy, a niczemu nie oddałem się na tyle, by dojść do perfekcji. Robiłem salta. Doszedłem do pewnego momentu, dla laika to było coś, ale według profesjonalisty to było pewnie nic. Potem zająłem się ciężarami.
I robisz muzykę- przypomniała Gui.
- Tak już z nami jest skwitowała, trochę filozoficznie Chuda. Popatrzcie na mamę- jeździ rowerem, robi rękodzieło, rysuje, czyta.
- I trochę piszę.- dodałam, jakby dla mnie ta część działalności była ważna ( a przecież nie wiem tego na pewno).
- a ja jak będę miała urządzić swój nowy dom, to nie będę umiała się zdecydować, czy ma być w rowery ,czy np. w Hello Kitty- zauważyła Gui. Popatrzyliśmy na nią z zainteresowaniem. Próbowaliśmy sobie wyobrazić dom dorosłych ludzi w różowe gadżety z kotkiem.
- No- kontynuowała Najmłodsza- mam nawet poduszeczkę z Hello Kitty i karton- zaczęłam kompletować kolekcję i nie skończyłam.

W tym momencie dyskusja została przerwana informacją, że film się załadował. Ślubny przestał studiować instrukcję obsługi maszynki do strzyżenia, rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie i obejrzeliśmy rodzinnie niezwykle ciepły film animowany „Krudowie”.  

6 komentarzy:

Marchev ka pisze...

Jak tak czytałam, to się powoli uspokajałam, że nie jestem jedyna taka "rozgałęziona" w moich pasjach. Podróże i fotografia to raz, zbieranie pocztówek - pokrewne, ale nie do końca, genealogia do tego i jeszcze kilka pomniejszych... :)

Prezenty przeważnie sprawiają radość, ale takie trafione w dziesiątkę cieszą chyba najbardziej - nie tylko przez użyteczność dla nas samych, ale także świadomość, że nasi bliscy nas znają na tyle, że wiedzą, co nas ucieszy. A to wcale nie taka łatwa sprawa, wbrew pozorom :)

Pozdrawiam noworocznie!

Ruda pisze...

No widzisz, Marchewko, wiecej nas takich "wielopasjowych". I tylko czasu wciąż za mało i życia nie starczy, by każdej pasji poświęcić się tak bez reszty ;)

Karolina W pisze...

Piękne. Pomyślności zatem w Nowym Roku i spełniania pasji, wszelkich :)

Ruda pisze...

Dzięki, Karolino. Dużo dobrego życzę :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Bardzo mnie ucieszyły kuchenne gadżety pod choinkę, zwłaszcza pędzelek do smarowania jajkiem lub olejem, bo posiłkowałam się zawsze papierowym ręcznikiem; a mama moja miała gęsie piórka do takich rzeczy, skąd tu teraz gęsi? pozdrawiam serdecznie.

Lucia pisze...

Pasje ubarwiaja nam zycie a, ze czasem sie zmieniaja to tez dobrze... nowa pasja pochlania dawna i nie daje dostepu nudzie. Wielu pasji... :)