czwartek, 6 lutego 2014

Kolejna książka o człowieku i jego emocjach

Zdecydowanie mam za wiele zajęć, pomysłów na nowe projekty, otwarte na oścież drzwi na nowe możliwości. Narzekam? Nie, bo przecież inaczej nie potrafię funkcjonować. Głowę mam wiecznie w chmurach i korzystam z każdej możliwości rozwoju. Nie ja jedna. To samo mogłyby powiedzieć Chuda i Gui (Chuda jednocześnie uczy się do egzaminów i uczestniczy w niesamowitych projektach fotograficznych, o czym pisze u siebie.
Ale nie możliwościach, perspektywach i projektach będzie mowa w tym poście, tylko o książce Olgi Tokarczuk „Gra na wielu bębenkach”. 


O książce już wspominałam- dostałam ją pod choinkę i  przez miesiąc czekała na swoją kolej. A gdy już wreszcie po nią sięgnęłam, ciągle coś mnie od czytania odrywało. A to kolejne szkolenie, warsztaty, praca, piękna pogoda i chęć wyjazdu nad Bałtyk, rozmowy z bliskimi.  A przecież wiemy, że książek Olgi Tokarczuk nie da się czytać z głowa zajętą czymś innym. Trzeba się im poświęcić całkowicie, zanurzyć w niezwykłym świecie, rewelacyjnym języku, powolnej narracji.
Na szczęście „Gra na wielu bębenkach” to zbiór opowiadań, więc czytałam je pojedynczo. Co wieczór jedno do poduszki.
Po pierwszych opowiadaniach wydawało mi się, że znalazłam klucz do tej książki, że tak, jak w "Biegunach" nadrzędnym tematem jest podróż, tak tu są to twórcy i twórczość. Bardzo szybko przekonałam się, jak bardzo się mylę. Co zatem łączy opowiadania zebrane w „Grze…”? Człowiek i jego emocje.  Po raz kolejny Tokarczuk przeprowadza głęboką analizę ludzkich uczuć, zachowań, marzeń. Pozostawia czytelnika z dylematami swoich bohaterów, zmusza do poszukiwania motywu ich działań i zachowań, do pytania o genezę relacji międzyludzkich.

Może nie rzuciła mnie ta książka na kolana, bo to zarezerwowane jest dla „Biegunów” i "Prawieku” (no  czasami  jest to i „Dom dzienny i dom nocny”), ale wiem, że będę po nią sięgać, że za kilka tygodni, bądź miesięcy do niej wrócę. Zapiszę aforyzmy i metafory, podkreślę miejsca, które dla mnie są szczególnie ważne. 

2 komentarze:

Karolina W pisze...

Nie czytałam. Choć Tokarczuk bardzo lubię. Może sprawdzę czy jest w bibliotece.

Ruda pisze...

Jeśli lubisz Olgę Tokarczuk, to Ci się spodoba. Szukaj :)