sobota, 3 maja 2014

Po górach i dolinach

"Przeczołgaj mnie po górach"- poprosiła Chuda, gdy tylko przekroczyłam próg  Domku pod Orzechem. Najpierw myślałam o jakieś trasie w Czechach, ale jeżdżąc szoską muszę brać pod uwagę stan asfaltów na trasie. Zdecydowałam się więc na znaną drogą. 


Po wizycie w punkcie IT w Starej Kamienicy wiedziałam, że najpierw pokażę Chudej domy przysłupowe w Antoniowie, żeby tam jednak dotrzeć, trzeba w Kwieciszowicach skręcić i wjechać ostrym podjazdem pod Bożą Górę.  Widoki, jakie rozpościerają się w tamtej okolicy wynagradzają jednak wszelki trud. Dalej jechałyśmy sobie między górami, rozmawiając o tym, jak ciekawie rozwijają się izerskie wioski, jak przyciągają ciekawych ludzi, chcących odnaleźć tu spokój i równowagę. Uciec z dużego miasta. 
Potem jechałyśmy w kierunku Karpacza, wspominając wycieczkę do Sosnówki, kaplicę św. Anny minęłyśmy jednak bokiem, choć przez moment zaświtała nam myśl, by i tam podjechać. 
W Karpaczu odpoczęłyśmy chwilę przy lodach i kawie, by kontynuować po chwili mozolny wjazd pod świątynię Wang. Zastanawiałyśmy się, skąd tu tyle policji , w domu okazało się, że trafiłyśmy na pogrzeb Tadeusza Różewicza. 
Żeby Chudej nie było za łatwo, powrót zaplanowałam najpierw "z górki na pazurki" przez Przesiekę i Zachełmie, by potem trafić do Szklarskiej Poręby i wjechać na Zakręt Śmierci. 
To była piękna wycieczka, choć po powrocie Chuda przyznała, że w połowie podjazdu pod Zakręt Śmierci, miała mordercze myśli pod moim adresem. 
No, ale przecież sama chciała...

7 komentarzy:

Inkwizycja pisze...

Wasze eleganckie stroje rowerowe w pełnej krasie ;-) debeściarki Wy! ;-))

Ruda pisze...

Inkwi, dziękujemy :)

Marchev ka pisze...

Wspaniałe widoki, a wycieczka naprawdę mordercza ;D

Karolina W pisze...

Piękne widoki.

mago nia pisze...

coś tak myślę, że jednak radość z pokonania wzniesienia, szybko przysłoniła mordercze myśli ;)

Ruda pisze...

Bardzo szybko :)

Sol i Alien pisze...

My wtedy też zahaczyliśmy o ten czeski Cieszyn, ale dopiero następnego dnia i jakimś cudem zapomnieliśmy aparatu fotograficznego... ;) No ale że to naprawdę nędzny aparat, co widać zresztą po wielu zdjęciach, to nie ma w tym wielkiej straty... ;) Mam nadzieję, że kiedyś zawitamy tam ponownie i zrobimy nowe, lepsze fotki.

Twoje zdjęcia są przepiękne... Ach, ta zieleń! :)