czwartek, 28 sierpnia 2014

Wieści z lasu

Niedzielny poranek. Za oknem pochmurno, nawet trochę kropi, a my przecież od kilku dni umawialiśmy się ze Ślubnym, że na grzyby, jagody i borówki jedziemy! Trudno. Z cukru nie jesteśmy. Założymy kalosze i kurtki przeciwdeszczowe i pojedziemy.
Ledwo znaleźliśmy się w mrzeżyńskim lesie wyjrzało słońce i przeświecało przez korony sosen. 
Ślubny poszedł szukać grzybów na bagnach, a ja zostałam w wysokim lesie, bo przecież interesowały mnie borówki i jagody.
Urodzaj na dary lasu ogromny. Chwilami nie wiedziałam, czy zbierać jagody, borówki, grzyby, czy biegać z aparatem. Jakoś udało mi się pogodzić wszystkie czynności.
I oto przed Wami:


Panna Dziewanna- mam ogromny sentyment do dziewanny- w śląskim ogrodzie zawsze kilka takich smukłych panien kwitło, a z kwiatów babcia robiła syrop. Z kwiatów zebranych przeze mnie będzie ziołowa herbatka. 



















Jagody, borówki, grzyby- główni bohaterowie dnia. Chociaż tego, który stał się przedmiotem eksperymentu zabrakło na zdjęciach. Pierwszy raz zebrałam gołąbki, a potem sama je zjadłam. Żyję, czyli są jadalne i będę je zbierać.


Chrobotek zawsze mnie fascynował, jak to z mchu i grzybni powstaje takie oto srebrne cudo.



A to zaskoczenie! Wełnianki znam z bagien izerskich. Tu pierwszy raz widzę je w takim skupisku. A jak już wlazłam na bagna to mech płonnik i mech torfowiec.... bagno zwyczajne. Jego intensywny charakterystyczny słodkawo sosnowy zapach odstrasza mole w szafie (tylko, ze jest pod ścisłą ochroną, więc w mojej szafie nie straszy).

I na zakończenie... wrzos... Czy to już początek jesieni?

3 komentarze:

consek pisze...

gołąbki u nas zbierają nieliczni i dlatego pełno ich w naszych lasach.. możesz przyjeżdżać z workiem :)

Karolina W pisze...

Pięknie. Uwielbiam grzybobranie. Gołąbki są jadalne. Jak najbardziej. :-)

Obiezy_swiatka pisze...

Wełnianki piękne :) Bardzo je lubię.
Na grzybach niestety się nie znam, ale jadłabym, jadłabym :)
O.