piątek, 26 września 2014

O wspomnieniu, które przyniosło nagrodę...


 
Tego dnia Gui była już mocno zmęczona. Ja z resztą też. Przejechałyśmy kilkadziesiąt kilometrów z sakwami w piasku i błocie. Na pewno był to najtrudniejszy dzień wyprawy. Dojechałyśmy do latarni morskiej Stilo, wdrapałyśmy się po schodach, zachwyciły widokiem. 

A potem... potem Gui stwierdziła, ze nie zrobi ani kilometra więcej po piachu... Ruszyłyśmy zatem w głąb lądu w poszukiwaniu pola namiotowego. Już zmierzchało, gdy dotarłyśmy nad jezioro. Szybko się rozbiłyśmy i położyły spać. 

A poranek...
no własnie... to  wspomnienie, które opisałam miesiąc temu, gdy w internetowym wydaniu "Wysokich Obcasów" zobaczyłam konkurs na pozytywne skojarzenia związane z kawą. 
Miałam nadzieję na wygranie filiżanek do cappuccino lub espresso i zapasu kawy (wszyscy przecież znają moją słabość do filiżanek). Nie przypuszczałam, że zapamiętany pod powiekami obraz, tamte uczucia, wrażenia przyniosą mi wygraną. A jednak. 
Teraz w zimowe poranki będziemy z Chudą lub Gui siedzieć przy filiżance aromatycznej kawy i snuć się będą nasze opowieści, rozmowy...
A owo wspomnienie można przeczytać tu: 
Kawowe wspomnienie.

A ponieważ nie każdy ma odkodowana wyborczą, to są i tu:

Piąta rano, słychać szum wiatru w gałęziach drzew, ptasie trele i bulgotanie wody gotującej się na turystycznej kuchence. Przygotowuję dwa kubki pachnącej, aromatycznej kawy. Jej zapach miesza się z zapachem mokrej trawy i wody. Nad jeziorem siedzi młoda kobieta. Ma jasne włosy i dziecięcą jeszcze twarzyczkę. Podaję Jej kubek, siadam obok na pomoście. Chłoniemy piękno poranka. Mgły snujące się nad jeziorem, poblask słońca na falach, szelesty i brzęczenia, pluskanie.Przyglądam się Jej, jak wargami dotyka kubka, zlizuje z ust kawową piankę. Uśmiecha do swoich myśli, marzeń. Kubek przyjemnie grzeje dłonie.Milczymy. Nie musimy nic mówić. Zawsze rozumiałyśmy się bez słów. Od pierwszej chwili, od Jej urodzenia. Teraz ma 17 lat, jest moją córką. Siedzimy na pomoście. Za chwilę złożymy namiot, sakwy wpakujemy na rowery i ruszymy dalej przed siebie odkrywać kolejne latarnie morskie, zwodzone mosty, ścieżki wijące się wśród wydm.Ale to za chwilę...

3 komentarze:

Niania w Paryzu pisze...

Gratuluje ! I podziwiam.

Iwona Pietruszewska pisze...

Wspaniała wyprawa

Ruda pisze...

Bez wątpienia, to była wyprawa życia, spełnienie marzeń ;)