środa, 15 października 2014

To dla mnie ważne!

Tegoroczne wakacje, podobnie jak te w 2013 i 2012 roku spędziłam, jako wolontariuszka w Baszcie Kaszanej w Trzebiatowie. Po raz pierwszy jednak byłam "na swoim" - Baszta oddana została w użyczenie nowo powstałemu Stowarzyszeniu Historyczny Trzebiatów - Chąśba. Ze względu na przeróżne koleje losu w tym roku zostałam z Basztą na swojej głowie, postanowiłam więc znaleźć pomoc. Wrzuciłam na basztowy facebook informację, że poszukuję wolontariuszy, wystawiam umowy, mogę napisać opinię. Bardzo szybko pojawiła się odpowiedź od dziewczynek mieszkających nieopodal. I tak do basztowej "załogi" trafiły najpierw Klaudia, Marysia, Kinga i Gabi, a za nimi Oskar, Kacper, Michał i Bartek. Czasem zjawiał się również Sławek. Na ile mogłam, starałam się organizować dzieciakom czas wykorzystując np. pieniądze z napiwków, jakie otrzymywaliśmy za oprowadzanie po Baszcie. W czasie wakacji lepiliśmy więc z masy solnej, poznawaliśmy tajniki techniki decoupage, tkaliśmy krajki, szyliśmy sakiewki, koszule i...wiatę, pod którą później pieczone były podpłomyki - wakacje były więc niezwykle aktywne. Ponadto przytrafiły się nam warsztaty w Trzebiatowskim Ośrodku Kultury, podczas których młodzi wolontariusze okazali się niezwykle pomocni. Później mieliśmy okazję uczestniczyć w pikniku sportowym, gdzie piekliśmy podpłomyki i dobrze się bawiliśmy. Nadszedł kres wakacji. Przeliczyliśmy naszą skarbonkę i po odliczeniu wydatków niezbędnych na utrzymanie Baszty w dobrej kondycji, okazało się, że możemy pozwolić sobie jeszcze na uszycie strojów naszym wolontariuszom. Ostatnio więc spotkaliśmy się, by rozdać przygotowanie do zszycia kawałki lnu i...oprowadzić kolejną wycieczkę - klucz od Baszty jest w moim posiadaniu i w razie potrzeby mogę ją otworzyć, po uprzednim umówieniu - dzięki temu zabytek przestał być zamknięty na głucho nawet poza sezonem letnim.



Po tym przydługim wstępie przejdę do meritum sprawy. Szkoda mi się zrobiło moich "osieroconych" po wakacjach wolontariuszy i postanowiłam za wszelką cenę zdobyć środki na organizację zajęć, w których będą mogli brać udział. Startuję do projektów unijnych i próbuję w konkursach organizowanych przez różnego rodzaju przedsiębiorstwa. Jak na razie za każdym razem jestem o włos od otrzymania pieniędzy na zajęcia. Tym razem startuję w konkursie Fundacji Aviva - To dla mnie ważne. Abym mogła mieć szansę na otrzymanie  środków na zajęcia nie tylko historyczne, ale i rowerowe, potrzebuję głosów - to nie wybory prezydenckie - tu naprawdę każdy jeden głos ma niebagatelne znaczenie, mogąc odmienić wyniki i pomóc zakwalifikować się nam do finału.Wraz z Rudą będziemy prowadziły zajęcia z dzieciakami jako wolontariuszki, mając z nich przede wszystkim ogromną satysfakcję i świadomość robienia czegoś naprawdę dobrego i na skalę naszego miasteczka - dużego. 

Głosować można TU i będę naprawdę bardzo wdzięczna za każdy głosik. 

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

mój głos już masz... nawet kilka ;)
gratuluję pomysłów :)
pozdrawiam
Gabi

Travelling Milady pisze...

Poszło, powodzenia:)

Lucia pisze...

Zagłosowałam. Buziaki

Anonimowy pisze...

Głos oddany

Inkwizycja pisze...

Zagłosowałam, oczywiście. Idea szczytna i ciekawa ;)
Uściski ;)

Ruda pisze...

Dziękuję za zaangażowanie. Jeśli zagłosujecie codziennie i jeszcze puścicie w świat nasza inicjatywę, będziemy jeszcze bardziej wdzięczne.