sobota, 1 listopada 2014

Stare zdjęcie

... a na zdjęciu "otwarty grób". Chwilę wcześniej grabarze opuścili z hukiem trumnę, wokół kwiaty, wieńce. Tłum ludzi... ogromny tłum.

Za mogiłą stoi mała dziewczynka. Ma zaledwie kilka lat . Patrzy ze smutkiem i zdziwieniem na to, co dzieje się wokół niej. Tuli się do szorstkiej tkaniny płaszcza swojego ojca.
Czy już wie, że jej los został przypieczętowany? Że nic nie będzie już takie jak dawniej?
A może jeszcze się łudzi, że to tylko sen, że jej mama wyjechała, że nieprawdą jest ta mogiła i chłód dłoni, która pożegnała kilka godzin wcześniej nim zatrzaśnięto wieko trumny.
Jeszcze odczuwa zainteresowanie i opiekę dorosłych, jeszcze się nad nią litują.
Niedługo w zapiekłej złości będą walczyć o opiekę nad nią, będą się nawzajem obwiniać o śmierć tej, która teraz żegnają.
Mała dziewczynka patrzy ze zdziwieniem i to zdziwienie będzie jej teraz towarzyszyć przez całe życie."



Tekst powyższy skopiowałam z innego mojego bloga. Dziś już nie ma tych, którzy wówczas targowali się o przyszłość małej dziewczynki, Dziewczynka ma dorosłe dzieci, ale w taki zadumany dzień znów jest tamtym dzieckiem na cmentarzu nad otwartą mogiłą... 
Niedługo stanę pod cmentarnym krzyżem, z dala od grobów najbliższych... Zapalę symboliczną lampkę wszystkim, którzy żyją we mnie... a jest ich z roku na rok coraz więcej...Nie odeszli, bo trwają w moich wspomnieniach... 

3 komentarze:

Marchev ka pisze...

Są wspomnienia, które z biegiem lat zamiast blednąć - wprost przeciwnie - wyostrzają się. A takie dni jak dzisiejszy, tylko wzmagają pamięć o tych, co byli, a dzięki nam - są nadal. Tylko trochę inaczej...

Ruda pisze...

Masz całkowitą rację, Marchevko, jako dziecko boleśnie odczuwałam brak Mamy, potem uświadomiłam sobie, że ona żyje we mnie, w moich wspomnieniach.

mago nia pisze...

nie było dnia, w którym nie pomyślałabym o mamie, ale ja miałam to szczęście że była ze mną dość długo ...