wtorek, 2 grudnia 2014

Przed jarmarkiem świątecznym

Gdy Chuda właśnie próbuje czteroletnie zbiory zapakować w pudła oraz worki i przeprowadzić się dwie przecznice dalej, Gui pilnie studiuje, ja powoli przygotowuję się do świąt. Powoli, to może złe słowo, bo żyję w ogromnym biegu- praca zawodowa wypełnia mi większość dnia- mogę sobie na to pozowlić, bo Śłubny wyjechał na poligon , więc w mieszkaniu czeka na mnie tylko pies.

 
Dziś w drodze do domu zrobiłam zakupy- po wczroajzym szkoleniu stwierdziłam, że muszę bardziej zaplanować swoje zadania w pracy, by nie wychodzić z niej całkiem wypluta- kupiłam więc... dwa kalendarze: terminarz i stojący kalendarz na biurko. A jak już znalazłam się w papierniczym, to dokupiłam papier do pasteli i papier wizytówkowy, żeby przygotować wizytówki i kalendarze Stowarzyszenia Chąśba. W końcu od czwartku do soboty będziemy się promować na jarmarku światecznym, więc takie drobiazgi są użyteczne. 
Popołudnie też poświęciłam na przygotowania do kiermaszu świątecznego: upiekłam ciastka bakaliowo- zbożowe. Nie pytajcie mnie jednak o dokładny przepis, bo go nie ma. 

Do miski wrzuciłam wszystko, co zalegało w koszyku z bakaliami, czyli orzechy, migdały, mak, kokos, słonecznik, siemię lniane, żurawina. Dodałam dwa ubite jajka, kilka łyżek miodu , kilka łyżek oleju, proszek do pieczenia, szklankę mąki, szklankę płatków jęczmiennych. Wszystko razem wymieszałam. Z tak przygotowanego ciasta formowałam łyżeczką ciasteczka, połozyłam na posmarowane tłuszczem blaszce i upiekłam.

 Będziemy miały co chrupać, siedząc na stoisku z naszym rękodziełem. 






A w ramach rękodzieła przygotowałam świateczne dekoracje. Pamietacie moje dynie ozdobne? 
To teraz wyglądają tak:

 Oprócz tego pomalowałam kilka słoików, które jeszcze trzeba ozdobić metodą decoupage. I tak , pijąc zieloną herbatę z imbirem dotrwałam do wieczora. 
Jutro kolejny pracowity dzień...


zBLOGowani.pl

10 komentarzy:

Marchev ka pisze...

Terminarz to jest zdecydowanie rewelacyjna sprawa - zapisujesz w nim wszystko i jedyne, o czym należy pamiętać to to, aby regularnie do niego zaglądać :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

To dyńki? myślałam, że strusie jaja; też ostatnio piekłam takie ciasteczka, owsiane, z tego, co znalazłam na półkach, a były pyszne, aromatyczne, prawie jak świąteczne; słowa uznania za oddanie pracy z dziećmi, przygotowania do jarmarku, czas wypełniony do końca obowiązkami, cierpliwością, to się nazywa powołanie, prawda? pozdrawiam serdecznie.

gwiezdna pisze...

super dynie wyszły!

Inkwizycja pisze...

Jesteś bardzo zorganizowaną osobą, Aniu... jak zawsze Cię podziwiam - pracowita i perfekcyjna ;) Bombki z dyni są niesamowite, zarówno pomysł, jak i efekt. Tylko się nie przepracuj do imentu, pomyśl też o sobie! Chyba niedługo spotkamy się na Pogórzu? Ściskam czule ;)

Lucia pisze...

Tak terminarz podobno ułatwia życie. Niby organizuje ale też stresuje . Trzymam kciuki za powodzenie organizacyjne :)

Ruda pisze...

Wiesz, jak ciągle coś sie w nim zapisuje, to i potem się to odczytuje ;)

Ruda pisze...

Pomysł z dyniami zgapiłam od mojej siostry z kwiaciarni Zuzart. A jeśli chodzi o powołanie- nie wyobrażam sobie, że można robić coś, czego się nie lubi.

Ruda pisze...

Dziękuję :)

Ruda pisze...

Tak Inkwi- przyjedziemy ok. 29.12. - i na pewno się zameldujemy!

Ruda pisze...

Dziękuję :)