poniedziałek, 8 grudnia 2014

Szkolny kiermasz przed trzebiatowskim ratuszem

Jeśli coś dzieje się kolejny raz, staje się tradycją. Zatem Bożonarodzeniowy Kiermasz organizowany przez moją szkołę należy już do szkolnych tradycji zaliczyć.

Nauczeni zeszłorocznym doświadczeniem już na początku listopada zaczęliśmy się do kiermaszu przygotowywać. Dzieci robiły ozdoby świąteczne i kartki, a my planowaliśmy, czym jeszcze urozmaicić stoiska. W efekcie 6 grudnia mieszkańcy naszego miasteczka mogli nie tylko zaopatrzyć się w ozdoby  świąteczne, stroiki, bombki, itd, ale także kupić sianko (szkoda, że nie widzieliście z jakim zaangażowaniem piątoklasiści podeszli do zadania- cały wielki worek siana spakowali do niewielkich paczuszek z logo szkoły), jemiołę, zjeść grochówkę (pychota!). Oczywiście największym wzięciem cieszyły się doskonałe wypieki naszych niesamowitych mam, panie nie miały chwili odpoczynku i na swoim stanowisku dwoiły się i troiły.
Chuda także wystawiła się ze swoim mini kramem i była bardzo zadowolona. Dla nas jest to doskonała szansa na promocję stowarzyszenia. Miałam możliwość pokazania się w swojej wełnianej sukni, która jeszcze jest w trakcie haftowania. Dużo rozmawiałyśy z ludźmi, dla których nasze stroje były nie lada atrakcją i zaskoczeniem. Mogłyśmy o swojej pracy opowiedzieć, sprezentować przygotowane na tę okazję kalendrze.
Trzy godziny bardzo szybko nam  minęły, zwłaszcza, że nie tylko byłam Słowianką, ale przede wszystkim "operatorem" szkolnej kamery, a było co nagrywać, bo oprócz stoisk przygotowaliśmy także występy dziecięce. Z świątecznym repertuarem zaprezentowały się  pierwszaki oraz koło teatralne.

Myślę, że wszyscy organizatorzy mogą czuć satysfakcję, bo impreza była niesamowicie udana. Kolejny raz udowodniliśmy, że stanowimy zgrany zespół. W końcu przed ratuszem byliśmy razem: uczniowie, rodzice, nauczyciele, pracownicy administracji i oba działające przy szkole stowarzyszenia: Stowarzyszenie Przyjaciół "Dwójki" i Stowarzyszenie Historyczny Trzebiatów "Chąśba".
A na marginesie- obie moje suknie "zagrają" w szkolnych jasełkach.





A tak to wyglądało :)

1 komentarz:

Marchev ka pisze...

Gratuluję udanego przedsięwzięcia :)
Po przeczytaniu wpisu z nostalgią wróciłam do wspomnień z naszych szkolnych kiermaszów, które odbywały się w budynku szkoły. Sprzedawaliśmy wiele wytworów uczniowskich rączek, a jedną z największych rozrywek był mecz siatkówki uczniowie vs. nauczyciele. :)