niedziela, 15 marca 2015

Bieg Zaślubin- kibicowałam biegaczom

plakat ze strony datasport- firmy pomiaru czasu.
Każdy powód , by ruszyć się z domu jest dobry. Z takiego założenia też wyszłam o poranku, gdy zdecydowałam, ze mimo nie najlepszej pogody pojadę do Kołobrzegu. W połowie marca obchodzimy rocznicę. No własnie czego? Tu na Pomorzu mamy z tym problem.

 Czy jest to rocznica wyzwolenia, czy początku radzieckiej okupacji, a może (jak nazwano ją w tym roku w Trzebiatowie), rocznica przejęcia władzy w mieście. Nad samy Bałtykiem rocznicę wejścia wojsk radzieckich i polskich nazywa się Zaślubinami z Morzem. I niech tak zostanie. Zatem w niedzielne przedpołudnie wybrałam się do Kołobrzegu w związku z obchodami 70 rocznicy Zaślubin z Morzem ( a dokładnie pokibicować biegaczom uczestniczącym w 29 Biegu Zaślubin.

Wcześniej przygotowałam obiad, by rodzina nie odczuła mojej nieobecności i przed jedenastą wsiadłam na rower. ( w pierwotnych planach miałyśmy jechać wspólnie z Chudą, ale ona zdecydowała się na powrót rowerem do Szczecina z Robertem. I wcale się nie dziwię- przejechać 100 km z wiatrem to sama przyjemność)
Wiało nadal z północnego wschodu, więc walczyłam z wiatrem. Tym bardziej, że spieszyłam się- bieg rozpoczynał się o 12.00. Już Dźwirzynie wiedziałam, że trochę się spóźnię.W okolicach  Parku Żeromskiego, przez który prowadziła trasa biegu byłam kilka minut po 12.00. Na start swojego kolegi zdążyłam :) , choć Jasiu chyba mnie nie zauważył zajęty czarowaniem kolejnej biegaczki ( ach ten Jasiu). Przyuważyłam też kilku innych znajomych z maratonów. Podziwiam moich znajomych , którzy nie tylko potrafią przejechać 200 km rowerami, ale także przebiec ćwierć-, czy półmaraton- ja nie potrafię. Przez następną godzinę towarzyszyłam biegaczom (oni biegli, ja jechałam rowerem po równoległej ścieżce rowerowej) - obiecałam koledze zdjęcia.
Widziałam, że mój doping jest dla niego ważny.
Na mecie Jasiu pochwalił się medalem. Widać, że był zadowolony. Podkreślał, że impreza jest dobrze zorganizowana i że chętnie do Kołobrzegu przyjeżdża (no chyba nie tylko on, skoro na starcie było ponad 1600 biegaczy). Potem poszliśmy na grochówkę. Jeszcze chwila rozmowy, ustalenie planów na najbliższe miesiące- kto, kiedy  gdzie startuje i każde zbiera się w swoją stronę. jaś pewnie został na dekoracji i losowaniu nagród, ja wzdłuż Bałtyku wróciłam do domu ( tym razem z wiatrem).





( A w Mrzeżynie uroczystości przewidziano na wtorek. Pewnie będzie ciekawie i uroczyście, ale ja zostałam oddelegowana do innych obowiązków.)
Plakat ze strony miasta


6 komentarzy:

Marchev ka pisze...

Też byłam, krążyłam na odcinku od kamiennego szańca do Marine Hotel, a później odprowadziłam koleżankę, która biegła, w stronę 4 Dywizji. Porobiłam trochę zdjęć, bo udział w biegu wzięło wielu moich znajomych, jeszcze z liceum. Podziwiam ich za zapał, za siłę, za determinację i cele, jakie sobie stawiali. Jeden z kolegów pobił swój rekord życiowy :) Te zadowolone, choć zmęczone, twarze budzą we mnie szacunek i podziw.

A w materiałach kołobrzeskich rocznicę ujęto jako "70. rocznicę walk o Kołobrzeg i Zaślubin Polski z Morzem". Myślę, że jest neutralnie i całkiem ok. Główne obchody mają się odbyć we wtorek i środę, a swoją obecnością ma nas zaszczycić prezydent Komorowski. Będzie się działo, ale większość w godzinach pracy przeciętnego Polaka, więc widowisko będą mieli niemieccy kuracjusze ;D

Ruda pisze...

Tak podziw dla wysiłku, determinacji... I wiesz, zastanawiałam się, czy wróciłaś z Kolosów.
Gdybym wiedziała, że będziesz wypatrywałabym Cię :)

adatoniewypada pisze...

Kołobrzeg chyba z tego co pamietam był twierdzą, został bardzo zniszczony, starówka jest nowa .
Pozdrawiam

Ruda pisze...

Tak, Ado. Był bardzo zniszczony. Teraz tzw. nowa starówka stała się ciekawym miejscem na spacery i spędzanie czasu. Także tereny nadmorskie pięknieją z roku na rok.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ależ ci maratończycy mają zdrowie, nie dość, że na rowerach pokonują szalone odległości, to jeszcze w międzyczasie biegają; tylko podziwiać; Ty też biegasz? pozdrawiam.

Ruda pisze...

Podziwiam moich kolegów, ale sama nie biegam ( choć kiedyś sobie obiecałam, że przebiegnę nasz regionalny ćwierćmaraton)