piątek, 27 marca 2015

O mojej pastelowej galerii

Nie mogę o sobie napisać, że malowanie było moja pasją od zawsze, ba nie mogę nawet napisać, że plastyka była moim ulubionym szkolnym przedmiotem. Nic z tych rzeczy. Przez wiele lat wydawało mi się, ze nie umiem malować, a ulubionym przedmiotem  była królowa nauk- matematyka. 

Wiele musiało się w moim życiu wydarzyć, by jako zupełnie już dojrzała i dorosła kobieta rozpoczęłam swoją przygodę ze sztuką. Ba, skończyłam nawet odpowiednie studia podyplomowe, które pozwoliły mi uczyć plastyki w szkole. Nadal jednak nie czułam się artystką (chyba nadal nie czuję się nią). Gdy kupiłam swoim córkom pastele, okazało się, że dają one niesamowite możliwości i zakochałam się w nich. Od tego czasu zdarzało się, że podkradałam pastele dziewczynom i malowałam kolejne pejzaże. 
Na ścianie wiszą takie datowane na 2001 r. I tak, co jakiś czas przypominałam sobie a to o akwarelkach, a to o pastelach lub akrylach. Siadałam i malowałam. Rok temu jednak rozpoczęłam pewien projekt, który realizowałam praktycznie codziennie- pastel na każdy dzień. I tak po 365 dniach mam ponad 270 pasteli w formacie A5. Są to przede wszystkim pejzaże i kwiaty. 
Jakieś pół roku temu pierwszy raz ktoś rzucił hasło, że powinnam swoje prace wystawić. Długo się nad tym zastanawiałam. Wreszcie dokładnie w rocznicę pierwszego obrazka przygotowałam kameralny wernisaż moich prac.
Termin wybrany był nieprzypadkowo- po pierwsze była to rocznica, a poza tym czas poprzedzający Wielkanoc wydawał mi się odpowiedni na pokazanie pasteli ilustrujących cytaty z Biblii, bo tym są właśnie moje obrazki. 
Przez rok codziennie czytałam Biblię i codziennie malowałam obrazek, by zapisać na nim cytat, który mnie danego dnia poruszył. 
Swojej małej wystawie nadałam tytuł "Świadectwo", bo obrazy są właśnie świadectwem mojej lektury, mojej fascynacji Księgą. 
Są także świadectwem tego, co dzieje się w człowieku, gdy przemierza samotnie setki kilometrów na rowerze. 


Przyznaję, przed samym wernisażem tremę miałam ogromną, ale Chuda uświadomiła mi, że przecież codziennie występuję przed publicznością, a mówienie jest wpisane w mój zawód. Pomogło. Jeszcze bardziej pomogła obecność bliskich- Chudej, Ślubnego (na chwilę- potem uciekł), przyjaciół. Wokół siebie widziałam przyjazne twarze. Ale najwięcej siły i odwagi dała mi obecność mojej ukochanej Teściowej. Gdy ją zobaczyłam przez okno, wiedziałam, że wszystko się uda.
Pani dyrektor Trzebiatowskiego Ośrodka Kultury, Renata Korek, mówiła z sympatią o naszej wieloletniej znajomości, przypomniała postać mojego Taty, który kiedyś wiele lat temu, w czasie pobytu u mnie prowadził warsztaty plastyczne dla dzieci i opowiadał o górach. 
Potem rozmowa potoczyła się już gładko, pojawiły się anegdoty z pierwszych lat mojej obecności w Trzebiatowie, pytania o góry i o rower. A o tym to ja mogę dużo opowiadać. A potem był już czas na rozmowy w mniejszych grupach. I przez chwilę poczułam się artystką. 
A całość kolekcji można znaleźć w internetowej galerii.

Jeżeli jakiś pastel z tej kolekcji stał Ci się bliski, napisz do mnie (nasze stowarzyszenie zbiera fundusze na warsztaty dla dzieci).

6 komentarzy:

Krzysztof Gdula pisze...

Dzień dobry, Anno.
Ilekroć mam napisać "Ruda", wydaje mi się to zbyt poufałe; gdy piszę Anna, nie wiem, czy mogę używać tutaj Twojego imienia.
Anno, podoba mi się pomysł zdobienia słów z Biblii obrazami z natury. Efekt jest ładny i zachęcający do lektury. Gratuluję:)
Zazdroszczę Ci wiary. Swoją straciłem wiele lat temu. Chyba Bogu nie zależy na mojej wierze, bo jakoś nie spieszy się obdarzyć mnie nią.

Ruda pisze...

Po pierwsze bardzo lubię moje imię, więc jest mi miło, że zwracać się do mnie nie tylko pełnym imieniem, to jeszcze w wołaczu ;)
Po drugie, dziękuję. Wydaje mi się, że tylko tak mogłam "oswoić się" z Biblią. Wiara to niesamowicie delikatny temat. Ja do swojej wiele lat dojrzewałam a pastele ten proces pokazują.
I tak naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy Bóg po prostu się o nas upomni. Czasem trzeba przejechać samotnie setki kilometrów... a może tylko przejść jedną górę dalej?

mago nia pisze...

Bardzo fajny pomysł z wernisażem. Niewątpliwie jesteś kobietą renesansu. Gratuluję :)

adatoniewypada pisze...

Gratuluję wystawy :) Pozdrawiam

Marchev ka pisze...

Serdecznie gratuluję wernisażu :) I dziękuję za przesyłkę - otrzymany pastel czeka na antyramę i zawiśnie w kąciku pamiątek :)

Anonimowy pisze...

Gratuluję wystawy, fajnie że spełnia się Pani w wielu dziedzinach. Jako absolwent ASP stwierdzam niestety, że są to prace słabe na poziomie szkoły podstawowej - proszę nie odebrać tego jako złośliwości, to konstruktywna ocena. Tak jak ja nie dorastam Pani do pięt w polskim, tak Pani powinna się sporo nauczyć bo wydaje mi się że wernisaż zobowiązuje. Proszę nie brać tego do siebie tylko dalej robić to co sprawia radość i pomyśleć nad porządnymi kursami w tej dziedzinie ;) Pozdrawiam serdecznie Jarosław