wtorek, 24 marca 2015

Poszukiwanie wiosny w Szczecinie

21 marca w Szczecinie był zimny, mokry i nieprzyjemny - zupełnie nie przypominał tak długo wyczekiwanej wiosny. Robert był cały dzień w trasie (240 km na rowerze), ja spędziłam więc dzień w kuchni - upiekłam chleb i ciastka zbożowe, zrobiłam naleśniki na niedzielny obiad. Czekając na jego powrót obejrzałam jeszcze "Czarownicę" z Angeliną Jolie. 
Niedziela za to przywitała mnie promieniami słońca o 7 rano uniemożliwiającymi dalszy sen (do spółki z zapachem gotowanej kapusty - Robert zaczyna już przygotowywać wielkanocny bigos). Już rano podjęliśmy decyzję o wyjściu na spacer, zjedliśmy więc wczesny obiad i ruszyliśmy.



Pierwszym celem była katedra św. Jakuba w Szczecinie, a dokładniej jej taras widokowy, na którym jeszcze nie mieliśmy okazji być. Na górę wjeżdża się windą, która dowozi zwiedzających na wysokość ponad 50m od poziomu gruntu. Szczecin z takiej wysokości wygląda naprawdę niezwykle! Swoim zwyczajem nie mogłam sobie odmówić podzielenia się z innymi posiadaną wiedzą i słysząc ciekawą teorię na temat charakterystycznej złotej kopuły niedaleko nowego budynku filharmonii wytłumaczyłam, że nie jest to meczet, a cerkiew prawosławna. 
Każdy odcinek panoramy sfotografowałam, niektóre nawet kilkakrotnie. Musze jednak stwierdzić, że widok z Cafe 22 robi większe wrażenie - można obejść obiekt wokół, na katedrze zyskujemy możliwość obejrzenia tylko 3 stron świata. Niemniej - warto tam zajrzeć.
Później skierowaliśmy się spacerkiem na Jasne Błonia, na których tłum spacerowiczów mógł przerażać - przyzwyczajona wciąż jeszcze do małego miasteczka, przez chwilę zastanawiałam się, czy nie trafiliśmy na jakąś imprezę - nie, nie trafiliśmy - ot, normalne niedzielne popołudnie. 



Spacer zakończyliśmy w Ogrodzie Różanym, z którego udaliśmy się do domu - w nogach ok. 10 kilometrów. 3 godziny na świeżym powietrzu i pewność - wiosna już przyszła: Jasne Błonia są fioletowe od krokusów, forsycja zaczyna kwitnąc, drzewa wypuszczają pączki.

7 komentarzy:

Rozkminy Hadyny pisze...

Podmuchy wiosny zachecaja mocno do wycieczek i marzen o wyjezdzie gdzies dalej, do zielonych drzew i bujnej trawy, jeziora... Choc i spacer po miescie w niedziele nie jest zly:) Moze wypuscic sie do krakowskiego ogrodu botanicznego?...

Krzysztof Gdula pisze...

Zazdroszczę Robertowi możliwości przyrządzania świątecznego bigosu; też chciałbym postać przy kuchni. Od wielu lat w wiosenne święta jestem na służbowych wyjazdach, co tłumaczy moją zazdrość.
Piękne krokusy.

Chuda pisze...

Szczecin na szczęście obfituje w zieleń, więc wiosna jest już dobrze widoczna, ale fakt - spacer po mieście, to coś zdecydowanie innego niż wypad gdzieś dalej, ale też zajmuje nieco mniej czasu. ;)

Chuda pisze...

Nasz bigos wylądował już w słoikach, a za tydzień razem z samodzielnie upieczonym chlebem pojedzie z nami na drugi koniec kraju na święta.
Warto jednak pamiętać, ze święta to tylko rodzaj umowy - czas w gronie bliskich (lub przy kuchni) warto spędzać zawsze, gdy jest taka okazja. :)

agulec pisze...

o! Szczecin:) Mieszkałam blisko Jasnych Błoń kiedyś, dawno dawno temu...tam zawsze jest dużo ludzi. Lubię to miejsce!
P.s. Też wolę widok z cafe 22:D

Trajbajowa pisze...

Jasne Błonia o każdej porze roku są piękne, ale te krokusy chętnie zobaczyłabym na żywo! :) Muszę znów odwiedzin Szczecin, bo to piękne, zielone miasto!

adatoniewypada pisze...

Ale chyba już będzie cieplej :)