niedziela, 2 sierpnia 2015

Chąśba na Święcie Kaszy

W poprzednim wpisie chwaliłam Chudą. Dzisiejszy będzie dalszym ciągiem owego peanu. Przed corocznym Dniem Trzebiatowa Chuda została zaproszona do poprowadzenia warsztatów dla dzieci w Trzebiatowskim Ośrodku Kultury (o czym informowały regionalne media). Przed kilka godzin uczyła dzieci tańców historycznych, by pokazać efekty w czasie Święta Kaszy. 



W sobotę przed tradycyjnym już pochodem ze słoniem pod Basztą Kaszaną stawiła się grupa....szesnaściorga młodych ludzi,którzy wraz z Chudą towarzyszyli orszakowi ze słoniem. Z dumą patrzyłam,jak moja córka radzi sobie z niemałą i do tego bardzo różnorodną grupą (choć powodów do dumy miałam więcej,bo w orszaku było sporo moich obecnych i byłych wychowanków)
Po scenie z napadem gryficzan na Basztę kolorowy pochód ruszył ulicami miasta,by dotrzeć przed Pałac nad Młynówką gdzie odbywały się główne uroczystości. Tam grupa wojów odebrała od burmistrza klucze do miasta.Później, ponieważ właśnie wybiła godzina 17.00, (obchody przypadły 1 sierpnia) uczciliśmy pamięć powstańców warszawskich chwilą ciszy.





Zaraz potem nasi mali tancerze dali pokaz średniowiecznych kroków tanecznych. Do tańca przygrywał im znany w rekonstrukcyjnym świecie Staszek. Trzeba przyznać,ze w takiej oprawie występ wyglądał niezwykle ciekawie. Widzowie byli podobnego zdania,gdyż nagrodzili tancerzy gromkimi brawami.








Na tym nasz udział w obchodach mógłby się zakończyć ale basztowi wolontariusze zostali zaproszeni do obozowiska grupy Mohort, z którą żyjemy w wielkiej przyjaźni. Dzieciaki szybko znalazły swoje miejsce,jeżdżąc konno, przeglądając uzbrojenie lub rozmawiając z rekonstuktorami. A ja, dzięki uprzejmości Staszka, mogłam przez chwilę podłubać w drewnie. Moim marzeniem jest nauczyć się rzeźbienia w drewnie, fascynuje mnie ciepło drewna jako materiału plastycznego (póki co traktuję drewno papierem ściernym,gdy przygotowuję decoupage). 
Dzieci zostały w rozłożonym nad rzeką obozie, a my poszliśmy obejrzeć stoiska z rękodziełem. 



Nie było ich w tym roku jakoś imponująco dużo, ale i tak mnóstwo czasu spędziłyśmy przy drewnianych zabawkach,wałkach i deseczkach. Kupiłam sobie miskę i łyżkę, a Chuda deseczki pod decoupage. Na koniec straciłyśmy jeszcze trochę pieniędzy na stoisku z witrażową biżuterią. 
Wędrując między straganami, spotykałyśmy znajomych i rodzinę. Czas upływał nam na miłych pogawędkach. Pogoda dopisała,więc uczestnicy imprezy byli zadowoleni.
Na występach wieczornych już nie zostałyśmy (ponoć sporo straciłyśmy,bo pokaz sztucznych ogni zapierał dech w piersiach),gdyż kolejny dzień zapowiadał się znów pracowicie, ale o tym będzie kolejny wpis.

4 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Dobry wieczór, Anno.
Kiedyś zawędrowałem na stronę ludzi robiących stare stroje i uzbrojenie. Czytając, byłem zdumiony pietyzmem, z jakim tworzą swoje dzieła, pracochłonnością i wiedzą potrzebną do wykonania tych „staroci”. A Ciebie znowu zaniosło na jarmark:) Za dwa tygodnie będę na jarmarku wikliniarskim w Nowym Tomyślu koło Poznania, jeśli znajdę chwilę czasu, też się powłóczę między stoiskami, ale tak tylko, dla uchwycenia atmosfery.
Córce gratuluję działań społecznych. Jakże cenne to w świecie nastawionym na mamonę.

Anna Kruczkowska pisze...

Tak,Krzysztofie, odtwórcy są niesamowitymi pasjonatami. Podziwiam kunszt niejednego z nich i cieszę się, że kilku znam osobiście.
A jarmarki uwielbiam! Taki wikliniarski też musi być ciekawy.Ciągle mam nadzieję, że kiedyś nauczę się wyplatać koszyki.

Krzysztof Gdula pisze...

Wyplatanie kosza widziałem jako dziecko u babci na wsi. Po półwieczu nadal pamiętam swoje zdziwienie: jak ona nie wykłuje sobie oczu sterczącymi pędami?.. Nowotomyski jarmark właściwie jest taki jak i inne, przeważa chińszczyzna i inne kebaby, ale znaleźć też można stoiska z wyrobami wikliniarskimi.
Jest tam też namiot zrobiony z żywych pędów wierzbowych. Duży namiot, którego trzeba strzyc.
Czy masz jakieś wiklinowe życzenie, Pierwsza Damo? Spełnię je z przyjemnością.

Anna Kruczkowska pisze...

Żywy namiot... jakie ekologiczne mieszkanko ;) Kolejny wiklinowy kosz? Propozycja warta rozważenia ;)