piątek, 7 sierpnia 2015

Gorąco nad Bałtykiem

Jest ciepło. Ponoć nawet bardzo. Ponoć, bo jako typowa jaszczurka uwielbiam gorąco i nadal czekam na zapowiadane +40. Dla mnie wymarzona pogoda na rower. We wtorek wybrałam się na przejażdżkę wzdłuż Wybrzeża, niestety, tłok w nadmorskich miejscowościach uświadomił mi, że jednak wolę Bałtyk jesienią,wiosną albo o świcie. Jednak,gdybym nie pojechała, nie mijałabym Reska Przymorskiego i wyłożonych na brzegu kajaków! Przypomniałam sobie, że o kajakowej wycieczce marzymy od wczesnego lata, gdy obserwowałyśmy kajakarzy na Redze w czasie upalnego maratonu w Świdwinie. 


W domu rzuciłam tylko hasłem, które Chuda przyjęła z aplauzem. Kolejny dzień był jednak dla nas .... zbyt chłodny, więc kajakowy plan wykonałyśmy dopiero w czwartek.
Po powrocie Chudej z Baszty spakowałyśmy się wycieczkowo i wsiadły na rowery. Już za zabudowaniami miasta okazało się, że wieje silny, zimny północno-wschodni wiatr, który trochę dawał się we znaki. Do Rogowa mamy jednak tylko 15 km, cóż to dla nas! Można i pod wiatr. Na trasie dawałyśmy sobie regularne zmiany, co mogło wyglądać komicznie-ubrane jak na plażę cisowianki pędzą maratonowym tempem po zmianach ;) O tym, że pozory mylą przekonali się panowie w Rogowie na ciągu pieszo-rowerowym.Wyprzedzili nas z głośnym dzwonieniem- nie pomyśleli, że manewrując wśród pieszych nie da się jechać szybciej. A potem, gdy można było już legalnie jechać szosą, tylko wiatr poczuli, gdy śmignęły im nasze kolorowe sukienki. 
Resko Przymorskie jest ładnym jeziorem o smutnej historii, z okresu II wojny światowej,kiedy to samolot ewakuujący niemieckie dzieci z wioski Kamp zaraz po starcie spadł w wody jeziora.

Wypożyczenie kajaka zajęło nam ledwo chwilę i już byłyśmy na wodzie. Wiało! zdecydowałyśmy się trzymać blisko brzegu, wiedząc, że powrót pod fale może być trudny. Trochę dryfowałyśmy, trochę wiosłowały. Więcej było śmiechu, gadania i fotek niż pracy ramion. Nie wykorzystałyśmy też całego czasu, bo zmarzły mi palce. Niemniej zabawy  miałyśmy mnóstwo i na jakiś czas zaspokoiłyśmy kajakowy głód. Jeśli traficie do Rogowa,koniecznie wybierzcie się na wody jeziora Resko Przymorskie.
Wracając z Rogowa zajechałyśmy jeszcze do mrzeżyńskiego portu,który jest już całkiem wyremontowany i wygląda świetnie. O samym porcie opowiem jednak, gdy wyjadą z niego turyści. Póki co można sobie przypomnieć,jak wyglądał zimą.

A na  koniec fotki Chudej z środowego zachodu słońca.






2 komentarze:

Marchev ka pisze...

Aż zachciało mi się pochlapać w jakimś morzu czy coś... Ale jestem ciepłolubna i dla mnie woda musiałaby mieć temperaturę zupy, żebym zanurzyła choć palec ;))))) Ciekawa jestem mrzeżyńskiego portu, ale jeszcze długo, długo nie będę miała jak tam zawitać. Jakoś zimą pewnie dopiero. :)

Anna Kruczkowska pisze...

Tegoroczną potrzebę wejścia do morza już zaspokoiłam- jest zimne jak zwykle. Też wolę cieplejsze akweny (choć czasem... zapominam się i próbuję kąpać w naszych rzekach, jeziorach i morzu ) Do portu zapraszam-zimą oczywiście.