poniedziałek, 5 października 2015

Jak przemycić owoce do męskiej diety?

W mojej kuchni królują warzywa i Ślubny tę kuchnię akceptuje, tylko czasem, gdy za dużo jest zieleniny kręci nosem. Gorzej z owocami. Te jada rzadko i tylko wtedy, gdy podam je w oryginalny sposób. Żeby jakoś przemycić owoce do jego diety, szykuję kompoty i soki, bo te pije. Innym sposobem jest przygotowanie deseru z owocami, a w tym roku przebojem stały się koktajle i coraz modniejsze smoothie. Jeśli owoce i warzywa  dokładnie zmiksuję i doprawię - zostają zaakceptowane przez Ślubnego, ba zaczął się nawet dopominać swojej porcji, gdy dzielę przygotowany napój (nawet siemię lniane i nasiona chia mu nie przeszkadzają).







Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, zapewne zauważyliście ulubione smaki i owoce, kilka razy i tu na blogu jakiś koktajl się pojawił (np. z kwiatami czarnego bzu).
Osobiście uwielbiam koktajle z zsiadłym mlekiem, maślanką bądź kefirem, ale i typowe smoothie też lubię.
Zaletą tych napojów jest szybkość wykonania, różnorodność smaków i możliwości.
Obok całkiem tradycyjnych z mleka i truskawek, pojawiają się całkiem oryginalne, a nawet zaskakujące, np z pokrzywą i kiwi lub ogórecznikiem i pomidorami. Były też z bananem i kaszką ryżową, niektóre smoothie miało jako bazę nie owoce i warzywa, ale kwiaty, np czarny bez, ogórecznik, płatki dzikiej róży.

Teraz, gdy w sadach królują jabłka, prawie wszystkie napoje na nich bazują. Dodatkowo pojawia się pomarańcza, cynamon, anyż, jagody, nasiona chia lub siemię lniane. 



5 komentarzy:

Krzysztof Gdula pisze...

Ależ ja jestem zielony! Żeby dowiedzieć się co to jest smoothie, musiałem zajrzeć do wikipedii.
Aniu, jak zwykle Twoje słowa o jedzeniu pobudzają mój apetyt. Nadzwyczaj rzadko pijam takie napoje, ale jeśli już mi się to zdarzy, to zawsze mi smakuje, a takie dziwaczne, może lepiej powiem nowatorskie, spróbowałbym z ciekawością. Póki co sięgnę po owoce. Kupiłem małe, ale słodziutkie gruszki, a i kiwi nabrały odpowiedniej miękkości.

Anna Kruczkowska pisze...

Nie martw się, słówko poznałam dzięki Gui, która namówiła mnie na założenie profilu na Instagramie i kazała wpisywać hastagi. Człowiek uczy się całe życie, a i tak za rozwojem techniki nie nadąży.
Fajnie, że owoce kupiłeś :)

Olimpia Werol pisze...

Wow... co za różnorodność smaków...A tak nota bene, to podziwiam Twoj zapał w przygotowywaniu tych zdrowych smakołyków. Hmm... dobrze ma z Tobą ten Twój ślubny, tak pięknie dbasz o jego zdrowe odżywianie... Brawo Aniu, uczyć się od Ciebie trzeba, pozdrawiam

adatoniewypada pisze...

Ja jestem wege, wiec to moj swiat :). Najwazniejsze, ze lubi warzywa , bo owoce sa zdrowe, ale pamietaj, ze wiekszosc ma wysoki indeks glikemiczny, a wiec w duzych ilosciach mozna po nich przytyc. Pozdrawiam

Anna Kruczkowska pisze...

Dzięki Ado, tak myślałam, że zrozumiesz :) A jeśli chodzi o tycie po owocach- znam bardziej tuczące napoje, które lubi mój Ślubny ;)