niedziela, 11 października 2015

Jesienna botwinka

Były sobie buraczki... Już o nich pisałam- obrodziły w tym roku i co ciekawe- miały zarówno dorodne korzenie, jak i piękne liście.
Gdy przyszło zebrać plony zrobiło mi się szkoda liści, więc postanowiłam przygotować z nich botwinkową zupę- krem. 











Przygotowałam:
duży pęczek botwinki
1 litr bulionu
1/2 szklanki maślanki
2 łyżki kaszy mannej
2 łyżki octu jabłkowego
parówkę
jajko
2 kromki chleba
2 łyżki oleju
po garści: siemienia lnianego i łuskanego słonecznika 
pieprz, sól.
Botwinkę umyłam i posiekałam. Obgotowałam w bulionie. Zagęściłam kaszą manną, zmiksowałam blenderem. Dodałam maślankę. Doprawiłam octem jabłkowym, pieprzem i solą.
Parówkę i chleb pokroiłam w niewielka kostkę. Na patelni rozgrzałam olej, wrzuciłam nań parówkę, chleb i nasiona. Smażyłam składniki aż się zarumieniły, ciągle mieszając (uwaga- siemię może podskakiwać pękając). Jajko ugotowałam na twardo, obrałam i pokroiłam w ćwiartki. 
Podałam w kokilkach. 

8 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Moje liście botwinki zostały na grządkach dla wzbogacenia gleby:-) i teraz żałuję po Twoim wpisie; pozdrawiam serdecznie.

Anna Kruczkowska pisze...

Czyli też się nie zmarnują ;)

Krzysztof Gdula pisze...

Botwinkę pamiętam z dawnych lat, z kuchni mojej mamy. Dobra zupa. Twoja jest inna, kremowa i z nasionami, ale jako miłośnik zup warzywnych, posmakowałbym, oj tak.
Aniu, byłaś ostatnio na grzybach? Znalazłaś cokolwiek?

Anna Kruczkowska pisze...

Byłam na grzybach, nazbierałam, zdjęcia zrobiłam :) Przypomniałeś mi, że trzeba je obrobić i pokazać :) Opieńki były śliczne i w sporej ilości.

Krzysztof Gdula pisze...

Opieńki w lekkiej zalewie octowej są mniam mniam... Aniu, pierwszy raz suszyłem opieńki, te zebrane na Blizorze. Wyschły ładnie, ale czy dobrze zrobiłem? Powiedz mi, proszę, co z nich będzie.

Anna Kruczkowska pisze...

Będą suszone opieńki ;) My też je suszymy. Potem takim suszem doprawiamy mięsne sosy i bigos.

Krzysztof Gdula pisze...

To pocieszyłaś mnie. W końcu opieńka też jest grzybem, tyle że aromatu może mieć mniej od podgrzybków czy prawdziwków. Swoją drogą powiem Ci, że dla mojego dziadka nazwa podgrzybek miała sens ścisły, dosłowny. On zbierał prawdziwki, ostatecznie kurki, a tamte były dla niego takimi pod-grzybami. Mam swój przepis na bigos, oczywiście jest w nim miejsce na grzyby.

Ola Przekopska pisze...

ja jakoś tak za bardzo nie lubię botwinki.... ale buraki jak najbardziej ;) za to moja mama uwielbia, może jej pokażę ten post? :)
http://healthy-beauty-lifestyle.blogspot.com/