wtorek, 13 października 2015

Na grzyby!

Weekend zapowiadał się pogodny. W sobotę mieliśmy ze Ślubnym zaplanowane zajęcia "osobne"- ja wyjazd rowerowy, on pomoc bratu. Oboje jednak jechaliśmy przez ten sam las w okolicy Świerzna i to miejsce wybraliśmy na niedzielne zbieranie grzybów. 
Wstaliśmy przed świtem- ja ok. 6.00, Ślubny pół godziny później. 


Gdy ruszaliśmy spod bloku słońce dopiero wychylało się nad horyzont. W lesie byliśmy przed 8.00. Pierwsze promienie słońca pobłyskiwały między drzewami, wydłużone cienie nadawały lasowi nieziemski wymiar. Było niewymownie cicho. W te chwilę brzasku nie śpiewały ptaki, nie szumiał w gałęziach wiatr. Pod stopami nie trzaskały gałązki. Wszystko zastygło w oczekiwaniu dnia.







Dosyć szybko znaleźliśmy pierwsze podgrzybki, potem przez dłuższą chwilę szliśmy wśród paproci i młodych świerków, napotykając tylko muchomory i inne "gadówki". Dopiero w niewielkiej kotlinie, zobaczyliśmy porozrzucane na pniach beżowawe opieńki. Każde z nas zbierało swoje. Co jakiś czas dzieliliśmy się spostrzeżeniami, kontrolowali, czy aby jesteśmy blisko siebie- gęsty młodnik ukrywał nas, sprawiał, że stawaliśmy się dla siebie niewidoczni. 
Potem las rozrzedził się, przeszedł w buczyny, pod którymi rosły zajączki, a Ślubnemu trafił się nawet dorodny prawdziwek. Po dwóch godzinach byliśmy w pełni usatysfakcjonowani i z obfitymi zbiorami wróciliśmy do domu, gdzie należało nasze łupy wrzucić do słoiczków. 

4 komentarze:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Nie byłam tej jesieni na grzybach, a to tylko kilka kroków za drogę; tak sobie mówimy z mężem, że przydałoby się garstka rydzów na smaczek, na opieńki zobaczyć, no ale trzeba w końcu wyjść do lasu, a nie tylko gadać:-) bardzo lubię zbierać grzyby, bardziej niż potem ich czyszczenie i przetwarzanie:-) pozdrawiam.

Krzysztof Gdula pisze...

Znalezienie grzyba to czarodziejski moment. Czasami wstrzymuję się chwilę z wyciągnięciem ręki, patrząc na niego. Taki jest ładny…
Anno, tysięcy takich chwil życzę.

Anna Kruczkowska pisze...

Ją też wolę zbierać, do Ślubnego należy czyszczenie.

Anna Kruczkowska pisze...

Masz rację. Też mi się to zdarza, zwłaszcza, że za każdym razem towarzyszy temu radość i satysfakcja. W najbliższą niedzielę też się na grzyby umówiłam, więc Twoje życzenia mają się szansę spełnić.