sobota, 24 października 2015

W pustej Łebie

Kolejny urodzinowy weekend spędzamy w podróży. To taka nasza domowa tradycja. Tym razem wybraliśmy się do Łeby, by spokojnie obejrzeć ruchome wydmy. Domyślałam się, że będzie spokojnie, ale opustoszałe miasteczko zupełnie mnie zaskoczyło.
W hotelu "Przystań" byliśmy praktycznie jedynymi gośćmi. Z okna pokoju rozciągała się panorama portu jachtowego, a po przeciwnej stronie był tylko nadmorski las.



Ucieszyłam się bliskością morza, bo wiedziałam,że świt spędzę na plaży. Nim jednak ów świt nastał, obudził nas dziwny w tej ciszy warkot. To wychodziły w morze kutry rybackie i cała ich kawalkada sunęła teraz pod naszymi oknami. Niezapomniany widok. Myśli od razu pobiegły w stronę wspomnienia z początków naszych rowerowych wypraw, gdy z nastoletnią wówczas Gui wybrałyśmy się do Darłowa i w Darłówku obserwowałyśmy wieczorny powrót kutrów i ich przejazd przez zwodzony most.

Na plaży również całkowicie pusto, ach po takiej plaży, to ja mogę godzinami spacerować!
Co też zamierzam dziś czynić.







7 komentarzy:

adatoniewypada pisze...

Takie morze jest najpiekniejsze, zazdroszcze Tobie, ze masz tak blisko

agulec pisze...

Jak pusto...uwielbiam takie klimaty!

Paweł Kępień pisze...

I żadnych parawanów na plaży... :)

Anna Kruczkowska pisze...

Ja też, dlatego właśnie teraz wybrałam się do Łeby

Anna Kruczkowska pisze...

Nie tylko parawanów- nawet żadnych ludzkich śladów i to jest piękne...

Krzysztof Gdula pisze...

Nigdy nie widziałem zupełnie pustej plaży, a myślę, że jej widok zupełnie inaczej nastraja, niż tej wakacyjnej, zatłoczonej i zdeptanej. Czasami widuję niemal pustą plażę, gdy siedząc długo przy komputerze lub nad książką, wychodzę nad ranem zobaczyć wschód słońca. Chciałbym też zobaczyć sztorm stojąc na plaży czy wydmie…

Anna Kruczkowska pisze...

Dla mnie pusta plaża jest czymś o wiele normalniejszym niż zatłoczona- po prostu w sezonie staram się unikać plażowego zgiełku (na wschody słońca też się załapuję )