wtorek, 29 września 2015

Buraczki w occie jabłkowym

Mój ogród bywa kapryśny. Co roku obdarowuje mnie inna klęską urodzaju. W tym roku, choć nic nie zapowiadało jakichkolwiek zbiorów, okazało się, że pod pokaźnymi liśćmi ukryte są całkiem ładne buraki. Ostatnie pogodne dni sprzyjały zbieraniu, wiec i na buraczki nadszedł czas. Duże włożyłam do skrzynki. Część potrę do słoików, część zostanie na zimę. Te małe, które zazwyczaj się wyrzuca u mnie lądują w słoiczkach w całości - bo nic nie ma prawa się zmarnować. Zazwyczaj robiłam buraczki w zalewie z kwasku cytrynowego, nie używałam octu, by nie tracić cennych witamin i umożliwić jedzenie małym wówczas dzieciom. 
W tym roku moje buraczki zalane zostały octem jabłkowym własnego wyrobu. Zastanawiam się, dlaczego nigdy wcześniej nie robiłam octu, przecież co roku mam tak dużo jabłek, a przy tym do wyrobu octu zużywa się tak naprawdę odpady, bo skórki z jabłek ( a tych u mnie mnóstwo, bo do suszenia jabłka obieram). 

niedziela, 27 września 2015

W lesie

Spacer po lesie marzył mi się już od tygodni, nawet zakładałyśmy, że wracając z Buczka zatrzymamy się gdzieś w Puszczy Goleniowskiej chociaż na chwilę. Niestety, wtedy padał deszcz. Wreszcie moje marzenie miało się spełnić. O poranku wspólnie z Ślubnym wybraliśmy się do mojego ulubionego mrzeżyńskiego lasu. Zaraz na początku każde poszło w swoją stronę: Ślubny na grzyby, ja na borówki. Tylko pies nie mógł się zdecydować, komu towarzyszyć i biegał między nami.

piątek, 25 września 2015

Papryczki faszerowane

Uwielbiam faszerowane warzywa. Mogłaby takie dania jeść i przygotowywać codziennie, gdyby mi czas pozwolił. Najbardziej jednak lubię faszerowaną paprykę, danie, które pamiętam z dzieciństwa- robił je czasami mój tato.

wtorek, 22 września 2015

Ekspresem w Polsce Centralnej

Pierwsze przymiarki do weekendowego pobytu w Łasku były zupełnie inne. Im jednak było bliżej do wyjazdu, tym plany ulegały minimalizacji. I tak zamiast trzech dni na Ziemi Łaskiej, były 24 godziny.Powodów naszej decyzji było kilka jednym z nich była Trzebiatowska Masa Krytyczna, którą współorganizowałyśmy. Trudno sobie wyobrazić, że takie wydarzenie odbyłoby się bez nas. W piątkowe przedpołudnie wzięłyśmy więc udział w przejeździe rowerowym po ulicach miasta, mając pod opieką ponad dwudziestoosobową grupę uczniów naszej szkoły.

środa, 16 września 2015

Znowu pomidory???

Takiego urodzaju pomidorów się nie spodziewałam. Z każdego wyjazdu na działkę przywozimy kolejne wiaderka czerwonych kulek,które trzeba szybko przetworzyć albo zjeść. Jemy je więc na surowo, prosto z krzaczka, w surówkach i sałatkach, w jajecznicach, na kanapkach i zapiekankach, w zupach. Najwięcej jednak owoców ląduje w wielkim garze i zostaje przetworzonych na przecier. 
W zależności od czasu parzę pomidory i obieram ze skóry, a dopiero potem duszę albo gotuję całe i miksuję zawartość gara. 
Gdy mam więcej czasu przygotowuję najbardziej pracochłonny przecier pomidorowy, na który składają się:
pomidory
suszone oregano i bazylia
pieprz
sól
Pomidory gotuję aż zmiękną i odparują, przecieram przez sitko, dodaję zioła i przyprawy. Zagotowuję, gorący przecier przelewam do butelek, zakręcam i zagotowuję.
W zimie będą podstawą wielu pysznych potraw.

niedziela, 13 września 2015

Supermaraton Rewal Bike System na koniec sezonu

Ciemność widzę,ciemność... we wrześniu o 5 .00 jest jeszcze ciemno, zwłaszcza,gdy niebo pokrywają gęste chmury i pada deszcz ( a przecież miało nie padać!)
Co można robić w sobotę o piątej rano? Wystartować na dystansie ultra w maratonie. No właśnie!

wtorek, 8 września 2015

Łaskawy Liczyrzepa- Karpacz 2015

Prognozy pogody były złe, nawet fatalne. Miało wiać, padać i być zimno,bardzo zimno. Jechałyśmy do Karpacza pełne obaw, bo choć na trasie świeciło słońce, to termometr z godziny na godzinę pokazywał coraz niższą temperaturę.