sobota, 30 stycznia 2016

Łańcuchy i łańcuszki... (i wcale nie będzie o biżuterii i ozdobach, ale o rowerze i owszem)

Kilka dni temu u Marchevki przeczytałam o akcji blogerów sympatyków poezji śpiewanej. Post zaciekawił mnie na tyle, że zajrzałam do inicjatora akcji i doczytałam w czym rzecz.
Nie będę się rozpisywać, bo o szczegółach można przeczytać na jednym z wymienionych poniżej blogów. ( tu mamy łańcuszek serc, łańcuch ludzi, którzy może nie pojadą na festiwal, ale uważają, że są inicjatywy, które warto wspierać)




Klarka,
Vulpian
Elżbieta
-Szczur z Loch Ness
Ultra
Torlin
Tatul

Bułat Okudżawa to postać doskonale znana mojemu pokoleniu, ileż jego piosenek wysłuchaliśmy na lekcjach języka rosyjskiego, ile razy śpiewaliśmy kultową "Modlitwę" przy akompaniamencie gitary... Miałam bardzo muzykalną klasę w liceum i na wszelkich rajdach i wycieczkach zbieraliśmy się w jednym pokoju, by muzykować. W plecakach nosiliśmy flety, kołatki, grzechotki, zawsze ktoś miał gitarę. Ja byłam szczęśliwa posiadaczką tamburyna, ale nie dane było mi go używać, bo zawsze ktoś mi je wyrwał, gdyż całkowicie pozbawiona jestem poczucia rytmu.

Pewnie, gdybym swoją coroczną wyprawę planowała na lipiec zawitałabym na festiwal do Hajnówki. I w tym momencie pojawia nam się kolejne ogniwo dzisiejszego łańcucha: z Gui planujemy w tym roku zajrzeć na GreenVelo, reklamowane jako "Łańcuch atrakcji". Trasa biegnie także przez Hajnówkę, więc jeśli ktoś wybiera się sprawdzić na własne oczy, jak wygląda ta nowa inwestycja, to warto zaplanować ją tak, by 17 lipca wysłuchać galowego koncertu.

O GreenVelo usłyszałyśmy chyba we wrześniu lub październiku, gdy trasa została oddana do użytku i odbywał się objazd rowerowo-blogowy. Wrażenia były różne, ale jak wiadomo, żeby wyrobić sobie własne zdanie trzeba to zobaczyć. Wśród wielu naszych rowerowych planów jest i ten, by objechać Polskę dookoła. Mamy już za sobą część północną wzdłuż Bałtyku, ja dodatkowo mam granicę zachodnią, wyruszenie na wschód zda się więc zupełnie logiczne, zwłaszcza, że Gui nigdy nie była na Mazurach. Nie mamy jeszcze pewności, którą część szlaku wybierzemy- dokończymy północną granicę, czy może wyruszymy w okolice Puszczy Białowieskiej (póki jeszcze jest nietknięta) O tym będziemy dyskutować później. Na razie jest szkic. Podejrzewam, że nie zdecydujemy się całkowicie na ten nowy szlak, bo zdjęcia, które pojawiają się tu i ówdzie raczej odstraszają, zwłaszcza te z artykułu zamieszczonego tu. Mam jednak nadzieję, że chociaż opisy miejsc zamieszczone w przewodnikach się zgadzają z rzeczywistością.

Czas zatem przejść do kolejnego ogniwa naszego łańcucha. 14 stycznia na facebookowym fanpagu zaprzyjaźnionego sklepu rowerowego ze Szczecina- Madbike pojawiła się informacja, że mają do rozdysponowania mapki i foldery dotyczące GreenVelo. Trzeba tylko przyjść i poprosić. No tak, łatwo powiedzieć: przyjść, jak się mieszka 100 km od Szczecina! Od czego ma się jednak przyjaciół? Zapytałam, czy odłożą mi komplet, a Chuda go odbierze. Nie było żadnego problemu. W sumie nie Chuda, a Robert poszedł po moje mapki i tak od wczoraj oglądam, czytam, wącham (bo pachnie świeżutką farbą drukarską)
I niech mi ktoś wmówi, że internet nie zbliża ludzi!
Zatem podsumowując dzisiejsze pisanie:
- dobrze mieć wokół siebie ludzi na których można liczyć,
- planując wyprawę szlakiem Green Velo, warto pamiętać, że w lipcu w Hajnówce będzie ciekawa impreza, która dodatkowo można wspomóc finansowo lub propagując inicjatywę wśród znajomych.
Miłego weekendu!

12 komentarzy:

Kneź Okrutnik pisze...

A jednak się kręci!!!
Miło mi odnotować kolejną notkę i blog, który się w naszą akcje zaangażował! Pozwoliliśmy już sobie link powielić na FB i u nas na Kneziowisku!
Pozdrawiam :)

MarqoBiker pisze...

Ciekawa impreza . Ja planuje zrobić sobie kilku dniową wycieczkę po wschodniej granicy ale nie koniecznie po greenvelo .Nie wiem też czy ruszę w lipcu czy w sierpniu ale będę miał na uwadze ten festiwal .

Marchevka _ pisze...

Dziękuję Ci za ten wpis. Kiedy minął wielki boom, potrzebne są kolejne wpisy do podtrzymywania ognia. Wzruszam się z każdą notką, bo my wszyscy jesteśmy tak bardzo różni, że pisząc o jednym, piszemy tak bardzo indywidualnie, każdy wyciąga z tego coś dla siebie. Niesamowite.

Mam od dłuższego czasu chęć na Polskę wschodnią, co z resztą próbowałam w jakimś okrojonym stopniu zacząć dwa lata temu, ale to nawet nie był wierzchołek góry lodowej. Może teraz, gdy powstało Green Velo? Tylko jak zwykle u nas - wielkie projekty finansowane ze środków publicznych po zrealizowaniu okazują się niedopracowanymi bublami. Szkoda.

Miłego wieczoru :)

Marchevka _ pisze...

PS: Dopisane Wrzosy to wpis Szarabajka, a Bezetka to Baba ze wsi :)

Anna Kruczkowska pisze...

Już poprawiłam :)

Anna Kruczkowska pisze...

Wiesz, jak u Ciebie przeczytałam, to od razu pomyślałam- Okudżawa-Hajnówka- GreenVelo- łańcuch (zwłaszcza, gdy dotarły moje przewodniki :)
A tych pieniędzy, które prawdopodobnie ugrzęzły w błocie, szkoda :(

Anna Kruczkowska pisze...

My też tylko częściowo po GreenVelo, bo nie chcemy kolejny raz tonąć w błocie. Ja bardzo żałuję, że lipiec mam już całkiem załadowany.

Anna Kruczkowska pisze...

Miło mi znaleźć się w szacownym gronie :)

Krzysztof Gdula pisze...

Narobiłaś mi apetytu na śpiewaną poezję, pojechałbym na ten festiwal. Czytając, po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak wiele mi umyka z powodu mojej pracy.
Czytałem artykuł w gazecie skierowany tam linkiem. Wiesz, Aniu, gdy czytam takie potworki słowne, jak „produkt liniowy”, gdy mowa o ścieżce rowerowej, to nie dziwię się moim kolegom, którzy uparcie mówią o dwóch facetach „oboje”. Tyle że potworka napisał ktoś z wyższym, zapewne, wykształceniem, a koledzy są po zawodówkach.
Starszy syn objechał Polskę dookoła, podobało mu się na naszym wschodzie; ostatnio potwierdziła to moja znajoma, która na Roztoczu spędziła letni urlop. A ja? Cóż, Lubelszczyzna jest moją rodzinną krainą, więc zajmowała i zajmuje miejsce szczególne. Niestety, nie miałem okazji poznać Puszczy Białowieskiej. Może jeszcze zdążę, nim kaczki ją wydziobią.

Anna Kruczkowska pisze...

Wiele nam umyka i nie można być wszędzie... a mój Ślubny od wczoraj emeryt wojskowy... ech...
Myślę, że mnie tez będzie się na wschodzie podobać ( byłam już w kilku miejscach, m.in na Mazurach i na Świętej Górze Grabarce, a także w Bieszczadach) Ale rozległe lasy i puszcze a także niekończące się przestrzenie działają na moją wyobraźnię.Tak trzeba się spieszyć, póki jest.

Ultra pisze...

Tam, gdzie o festiwalu, tam i ja zaglądam, ponieważ poezja śpiewana to mój konik, taka skrywana pasja. Dowiedziałam się o GreenVelo, dziękuę i serdecznie pozdrawiam.

Kneź Okrutnik pisze...

Anatol Borowik na Facebooku w grupie fanów festiwalu napisał:
Po dłuższej przerwie zajęty organizacją dopiero dziś zauważyłem że na konto Festiwali i Stowarzyszenia wpłynęły Darowizny od 30 osób na ogólną sumę 1800 zł. To spory dla nas zastrzyk w momencie braku jakichkolwiek finansów organizacyjnych. Biuro organizacyjne bardzo serdecznie wszystkim dziękuje za Darowizny na rzecz III Festiwalu Okudżawy.
Jednocześnie zamieścił pięć zbiorczych podziękowań dla darczyńców.
Lista ta nie jest pełna, bo należy doliczyć do tej grupy jeszcze dwie wpłaty wcześniejsze, z Kneziowiska i z bloga Dudiego.
Ponieważ znaczna część blogerów nie ma konta na FB, uznałem za stosowne zamieścić to na wszystkich blogach, o których wiem, że brały udział w naszej akcji.
Tą drogą chciałbym podziękować za udział w naszej akcji – za bannerki, za linki, za przekierowania, wreszcie za teksty, które każdy pisał zbierając mniej lub bardziej obszerne materiały.
Jako w znacznej większości wytrawni i bardzo doświadczeni blogerzy nie oczekiwaliśmy cudów ani wielkiego wsparcia ze strony fanów, a mimo to wszyscy postarali się zorganizować akcje w możliwie skuteczny i oryginalny sposób, nie licząc na oklaski.
Postaram się w najbliższych dniach napisać notkę podsumowującą.
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli Mistrza Bułata