poniedziałek, 11 stycznia 2016

Migawki z 24 finału WOŚP w Trzebiatowie

Skoro ma być charytatywnie, to wiadomo, że nie może nas zabraknąć. Czasem mam wrażenie, że ta idea przyciąga nas jak magnes, bo nie potrafimy sobie nieraz przypomnieć, jak się w coś "wpakowałyśmy". Tym razem nie było tak źle. Wzorem ubiegłych lat Chuda i jej znajomi zdecydowali się na pokaz  firedance w ramach światełka do nieba.


Z domu wyruszyliśmy jednak sporo wcześniej, żeby zdążyć na licytacje (przecież z pustymi rękami nie będziemy wracać!) i wybrany koncert. Niestety nie zdążyliśmy obejrzeć występu dzieci z naszej szkoły, a szkoda, bo wieść gminna niesie, że były REWELACYJNE! Nie przeraził ich ani deszcz, ani przejmujące zimno.
Gdy dotarliśmy pod Pałac trwała już kolejna licytacja, ale nim zdążyłam się rozgrzać i przeliczyć dostępne fundusze było po. Czekając na kolejną poszłyśmy z Chudą popatrzeć na atrakcje. Można było usmażyć kiełbaskę na ognisku ( z czego skorzystałyśmy) lub się przy ogniu ogrzać- to też uskuteczniałyśmy kilkakrotnie. W pałacowych salach były projekcje bajek, zabawy z animatorami- dzieci mogły więc czas spędzić w cieple malując, przebierając się lub bawiąc.
W pewnym momencie zauważyłam na parkingu... tira i stojącego obok wolontariusza! Domyśliłam się, że można skorzystać z przejażdżki wielkim ciągnikiem firmy DAF. Nie myślałyśmy zbyt długo i po chwili siedziałyśmy w przestronnej kabinie auta. Przejażdżka po mieście nie trwała zbyt długo, ale tak była dla nas sporą frajdą (cóż, nam ogromną frajdę sprawia robienie wspólnie niekoniecznie mądrych rzeczy).

W kolejnej licytacji wzięłam już udział. Pozbyłam się nie tylko zawartości swojego portfela, ale także portfela Chudej. Po pasjonującej potyczce zostałam właścicielką ... kubka z latarnią morską w Niechorzu oraz płóciennej torby z plakatami gwiazdy piłki nożnej- Grzegorza Krychowiaka z autografami tegoż (w torbie była też piłka, ale tę sprezentowałam chłopcom, którzy tę licytację przegrali).
Jeśli zastanawiacie się, co zrobię z plakatami, to wymyślę jakiś szkolny konkurs, żeby je wręczyć zwycięzcom (może wiersz albo piosenka sportowa?)
Przy tej okazji mała dygresja- najlepiej bawią się strażacy i wiedzą na czym ta zabawa polega- licytowali prawie wszystko ;)
Wreszcie po 19.00 doczekałam się występu zespołu "Czas 3 Nowaki", na który czekałam, bo lubię tę lokalną grupę wykonująca typową piosenkę turystyczną, z resztą zespół ma liczną grupę fanów, więc pod sceną troszkę się zagęstniło i wspólnie zabujaliliśmy się rytm ballad o górach i Mazurach.
A potem nadszedł czas występu Chudej i chłopaków....

Jak widać, jeśłi ktoś chciał sie na finale w Trzebiatowie bawić, to mimo deszczu i zimna się bawił, jeśli chciał wrzucić datki do puszki, to wrzucił. Jeśli chciał zobaczyć coś niebanalnego, to też miał okazję. A pokaz sztucznych ogni też był!
Niech żałują ci co nie byli i niech nie marudzą, bo najprościej powiedzieć, że nic się nie dzieje!
SAMO SIĘ NIE ZROBI!

7 komentarzy:

Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa pisze...

Świetnie, że dobrze się bawiłaś. Jeżeli chodzi o Niechorze to prawie co roku tam jeździmy.

agulec pisze...

Widzę, że bawiłaś się wyśmienicie! I tak trzymać:)

Krzysq pisze...

A ja w imieniu zespołu C3N dziękuję za miłe słowa :)

Anna Kruczkowska pisze...

My mieszkamy 20 km od Niechorza- jeżdżę tam rowerem co kilka tygodni, bo uwielbiam polski Bałtyk.

Anna Kruczkowska pisze...

No, ba!

Krzysztof Gdula pisze...

Gdzie coś się dzieje, tam jest Ania:-)
Jak co roku wpłaciłem grosz na konto Orkiestry, a wcześniej szukałem informacji o płatności smsem, bo to chyba najszybsza i najwygodniejsza forma wspomożenia, ale nie znalazłem.

Anna Kruczkowska pisze...

My też często z niej korzystaliśmy, ale od kilku lat bierzemy udział w finale, wiec możemy wrzucać do skrzynki i licytować.