piątek, 8 stycznia 2016

Zimą w mieście na rowerze

Tak, tak... wiem, zima na Wybrzeżu trwa tydzień, a śnieg leży jeszcze krócej. Może się zatem wydawać, że jestem ostatnią osobą, która powinna się wymądrzać, ale... no właśnie. Najczęściej o jeździe zimowej piszą mężczyźni na góralach, a nie kobiety na zgrabnych "cisowiankach"- tu wyróżnia się krakowska Rowerzystka Miejska. Nie zawsze się z nią zgadzam, zwłaszcza w kwestii ubioru, ale propagowanie przemieszczania się po mieście jednośladem warte jest zaznaczenia.
Ale do rzeczy.



luty 2014
Podstawowa kwestią jest zapewne zmiana sposobu myślenia o rowerze. To nieprawda, że w zimie na rowerze jest zimno ;) Wystarczy się odpowiednio ubrać, ale o tym za chwilę.
Gdy już stwierdzimy, że szansa na upadek na śliskim chodniku jest identyczna z tą, że przewrócimy się na rowerze, możemy przygotować swój wehikuł. W połowie grudnia pożegnałam swoją szosówkę, chowając ją do wielkiego worka, żeby się nie zakurzyła i przeprosiłam z solidnym rowerem trekingowym. Nie jeżdżę wiec typową "cisowianką", lecz dobrym solidnym crossem trans pacyfic.  Podstawą są szerokie dobrze zbieżnikowane opony oraz nisko osadzone siodło, dzięki któremu mogę odpowiednio szybko zareagować w sytuacji kryzysowej. Nie mniej ważne jest prawidłowe oświetlenie roweru i rowerzysty. Mocne światło przednie oraz równie intensywne tylne sprawiają, że jestem doskonale widoczna (co podkreślają moi znajomi, mijający i wyprzedzający mnie codziennie) Dodatkowo mam odblaski na szprychach oraz elementy odblaskowe na jaskrawo limonkowej kurtce (nogawki spodni spinam odblaskową opaską).
Tak wyglądałam jako element plakatu ;)


Pisałam już, że w zimie wcale nie musi być zimno, bo przecież jesteśmy w ruchu, zatem sami wytwarzamy ciepło :) Problemem mogą być palce u rąk i nóg. Zatem: na nogach mam typowe buty traperki i ciepłe skarpetki, ręce chronię ... rękawicami narciarskimi. Sprawdza się też smarowanie rąk i stóp wazeliną. Pod kask zakładam ciepła kominiarkę a do twarzy używam zimowej serii kosmetyków AVONu.
Gdy zaczęły się 15-stopniowe mrozy zastanawiałam się, czy przeprosić się z zimową kurtką, ale zrezygnowałam. Na bawełnianą bluzkę z długim rękawem i bezrękawnik zakładam dwie polarowe bluzy z zamkiem błyskawicznym i... całoroczną kurtkę rowerową z LIDLa. ( jesienią miałam tylko jedną bluzę)
Tak ubrana mogę rano (6.30) jechać do pracy.

grudzień 2012 :)
Sama technika jazdy musi ulec zmianie. Jadę dużo bardziej skupiona, zdecydowanie wolniej i... bliżej środka jezdni, omijając nieprzyjemne niespodzianki na skraju jezdni ( to tam bywają zarznięte kałuże, bryły skamieniałego śniegu spadające z nadkoli, nowe dziury). Czasem nachodzi mnie pokusa z asfaltu przenieść się na chodnik, ale jeden rzut oka na pieszych osłoniętych przed wiatrem i śniegiem kapturami i parasolami wystarczy, by wrócił mi rozsądek i zostaję na drodze- tu po prostu jetem bezpieczniejsza! Przy manewrach, zwalniam maksymalnie, szybciej sygnalizuję skręt w lewo, tak, aby dać czas kierowcom na zatrzymanie się. Problem pojawia się, gdy napada więcej śniegu, bo wtedy czasami jadę chodnikiem (nieraz jest lepiej odśnieżony od drogi). Nie wiem,  co musiałoby się stać, bym zrezygnowała z jazdy rowerem do pracy. Nie przeraża mnie już wichura, ni mróz, ni śnieg, ale z utęsknieniem czekam na wiosnę i długie wyprawy!

Zimą, przed świtem, w śnieżycy :)

14 komentarzy:

Krys Tek pisze...

No właśnie, wiosna i długie wyprawy... a za oknem mam właśnie kolejną dostawę nowiutkiego, świeżutkiego białego... :/

Anna Kruczkowska pisze...

Na Pomorzu właśnie zaczął padać deszcz, to znaczy czeka mnie powrót do domu w gołoledzi.

Anna Lmfaoo pisze...

Podziwiam Cię. Ja sama za często nie jeżdżę na rowerze, z powodu kolan. A na zimową jazdę to mam wrażenie, że już w ogóle się nie nadaję. U mnie dłonie i stopy to najwiekszy problem. Po 5 minutach na mrozie przestaje je czuć. Życzę wytrwałości w takim razie. Fajnie, bo takie aktywności wychodzą na zdrowie :)

na_macierzynskim pisze...

Ja, właśnie zimą, zaczęłam biegać :-) Super sprawa. Ale tak jak piszesz, odpowiednie przygotowanie (sprzęt, strój) to podstawa. NIe ma co zimą zasiadać na kanapie.
A tak na marginesie- prawdziwej zimy dawno nie było!

Krzysztof Gdula pisze...

Aniu, jesteś twardzielką twardszą od niejednego faceta chwalącego się swoją twardością.
Zdjęcie Ciebie kolorowej bardzo mi się podoba, wyglądasz na nim ślicznie, chociaż… wybacz mi szczerość, chociaż rower wygląda równie ślicznie z tymi światełkami :-)
Z zaciekawieniem, ale i przytakując Ci, przeczytałem o ubieraniu się w mroźne dni i o niemarznięciu mimo mrozu. Nierzadko ktoś z rodziny lub znajomych dziwi się gdy mówię, że nie marznę w górach nawet wtedy, gdy jest kilkanaście stopni mrozu, bo jestem odpowiednio ubrany i ruszam się. Ten ruch faktycznie jest ważniejszy do ilości ubrania na sobie.

Anna Kruczkowska pisze...

Za życzenia dziękuję, a na marznące łapki polecam wazelinę i ... dużo ruchu (sama borykam się z tym problemem, moi koledzy rowerzyści wiedzą, że jeżdżę w rękawiczkach z palcami nawet w środku lata)

Anna Kruczkowska pisze...

Ano nie było.. miałam trochę problemów, żeby znaleźć zdjęcia do zilustrowania tekstu :) Bieganie też jest super- zimą zdarza mi się biegać, gdy wyjazd gdzieś dalej staje się niebezpieczny.

Anna Kruczkowska pisze...

Plakat był dziełem mojego syna, a wiesz jak to jest ze zdjęciami robionymi sercem...
Tak ruch w czasie mrozu to podstawa i wtedy wcale nie trzeba być grubo ubranym, bo przecież nie ma nic gorszego niż spocić się wtedy a potem zmarznąć podwójnie.

Małgorzata Bednarczyk pisze...

Góra ciuchów podczas jazdy rowerem hamuje ruchy.W moim przypadku liczy się dobra osłona szyi i klatki piersiowej, to moje wrażliwe miejsca. Jestem zroweryzowaną matką rodziny i muszę jeździć niezależnie od pogody. Nauczyłam się pokonywać śniegi z górami zakupów z każdej strony roweru.Dzięki za poruszenie tematu - sprawię sobie te odblaski i światełka. Rzeczywiście widać Cię bdb!

adatoniewypada pisze...

Mój Boże ! -15 stopni stopni a ty na rowerze. Podziwiam

Anna Kruczkowska pisze...

Mróz nie jest problemem, mnie tylko wiatr przeszkadza!

Krzysztof Gdula pisze...

Właśnie. Nie wiem, jak jest w czasie rowerowych wypraw, ale w górach często zdejmuję ubranie i zakładam, bo rano jest zimniej, później ociepla się, albo idąc pod górę rozepnę się, rozgrzany, a idąc po równym znowu opatulam się. Też tak masz?

Anna Kruczkowska pisze...

Pewnie, że tak. Staram się tak ubrać, by móc na trasie dowolnie zmieniać konfigurację ubrań.

Anna Kruczkowska pisze...

Ta... sakwy z zakupami :) Uwielbiam :)(i 8 rolek papieru toaletowego na samej górze)