piątek, 8 kwietnia 2016

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości

Jako wielbicielka popkultury i Batmana, nie mogłam nie iść do kina na najnowszą produkcję z jego udziałem. Wprawdzie tuż po premierze filmu internet zalały niepochlebne recenzje, kilka blogerskich nagłówków rzuciło mi się w oczy, specjalnie jednak nie wchodziłam dalej, by w czasie oglądania filmu nie zwracać uwagi tylko na wypunktowane słabości tej produkcji. I paradoksalnie - słabe recenzje zadziałały na jej korzyść - nastawiona na produkcję naprawdę słabą, dostałam film o superbohaterach oscylujący wprawdzie wokół niskiej średniej, ale nie zupełnie beznadziejny. Po kolei jednak...
http://www.batcave.com.pl/2016/01/kto-zwyciezy-nowy-plakat-batman-v-superman-dawn-of-justice/


Ben Affleck jako Batman - tego się obawiałam bardzo. Po doskonałych, moim zdaniem, kreacjach Christiana Bale'a na ekranie pojawia się nowa w tym kontekście twarz. Twarz nie pasująca do mojego Batmana. W dodatku zakuta w wielgachną metalową puszkę zamiast zwyczajowego kostiumu. I ze spasionymi rzutkami - serio, symbol Nietoperza w tej części jest po prostu karykaturalny - gruby, z ledwie zaznaczonym ogonkiem i uszami. Aktor jednak poradził sobie z rolą, nie był tragiczny, brakowało mu jednak tej wewnętrznej goryczy, zniechęcenia. Niestety, Christianem nigdy nie będzie.
http://film.wp.pl/id,150343,title,Batman-v-Superman-Dawn-of-Justice-Zobacz-plakaty,wiadomosc.html?ticaid=116cc3&_ticrsn=3

Superman jak Superman - nigdy nie należał do grona moich ulubionych bohaterów. Podobnie jak Kapitan Ameryka jest zbyt gładki, ładny i idealny. Plastikowy. Ale nauczył się, że majtki zakłada się pod spodnie.  Tak, jestem z Teamu Batmana.

Problem stanowiły dla mnie czasem kolory - film jest potwornie mroczny, czasem aż za bardzo. Widać czarne na czarnym i niewiele więcej. Także akcja momentami się dłużyła - co ciekawe - w najbardziej pasjonujących, z założenia, momentach, czyli w scenach walk. Były za długie, więc momentami nudne - nie pokazywały nic nowego, czego by w kinie jeszcze nie było. Mogły zostać troszkę przycięte. Film trwał dobrze ponad 2 godziny - spokojnie, można było wywalić 30 minut. Dubbing - nie sprawdziłam, nie zauważyłam, nie wiem... i wylądowałam na czymś, czego szczerze nie cierpię - na filmie aktorskim z dubbingiem. Denerwuje mnie, że filmy obyczajowe, dramaty, a nawet komedie nie mają wersji z dubbingiem, ale kiedy przychodzi do filmu z superbohaterami, ktoś stwierdza, że to produkcja dla dzieci albo dla debili i musi być wersja bez literek. No nie. To nie są filmu dla dzieci. Młodzież może czytać (a jako nauczycielka j. polskiego powiem, że mogłaby czytać chociaż napisy w filmach). To nie są też filmy dla debili (którymi częściej są żenujące komedie), więc po co wersje z dubbingiem? Nigdy więcej. Przenigdy. Fuj!
http://stopklatka.pl/news/batman-v-superman-wybierz-plakat-z-bohaterem-foto

Z powodu dubbingu miałam duży problem z czarnym charakterem. W zamyśle świr w wersji z dubbingiem był śmieszny, momentami niemal żałosny. Postacią problematyczną (ok, po prostu słabą) była też moim zdaniem ukochana Supermana - jeśli to możliwe, była jeszcze bardziej plastikowa niż on.

Do tego twórcy wrzucili jeszcze Wonder Woman, która potrzebna była im chyba tylko wyłącznie, jako pretekst do wprowadzenia wątku Justice League. Jest więc szansa, że i ta grupa doczeka się w końcu całej serii filmowej (marveowscy X-Meni i Avengersi mają już po kilka filmów, a DC nie doczekało się jeszcze współczesnych kasowych produkcji o całej ekipie).
http://stopklatka.pl/news/batman-v-superman-wybierz-plakat-z-bohaterem-foto


Z plusów należy wspomnieć jeszcze muzykę, która ratowała warstwę dźwiękową, zabitą dubbingiem. Współtwórcą ścieżki jest Hans Zimmer, co mówi samo za siebie. 

2 komentarze:

Ada. pisze...

Generalnie batman i superman nigdy mnie nie krecili, muzyka zimmera to jest argument zeby obejrzec, dubbingu rowniez nie znoszę.
Pozdrawiam

Chuda pisze...

Jeśli nie kręci Cię Batman i Superman, to lepiej puścić soundtrack solo - warto. Film jest na tyle średni, że nie ma sensu się męczyć. :)