piątek, 17 czerwca 2016

Entliczek Pentliczek- będzie o jabłkach

Znacie wiersz Jana Brzechwy o robaczku, który wybrał się do miasta? I co? Ano to:

"A w karcie - okropność! - przyznacie to sami:

Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,

Duszone są jabłka, pieczone są jabłka

I z jabłek szarlotka, i kompot i placek i babka!"

Podobne nieszczęście spotkało ostatnio moich bliskich. Do naszego miasteczka sprowadzono 40 ton jabłek (albo więcej). Każdy, kto tylko miał ochotę na darmowe owoce, mógł je sobie po prostu wziąć. Jednym z punktów rozdawania jabłek była i moja szkoła. Rozdzieliliśmy setki skrzynek, a i tak przez ostatnie tygodnie dzieci codziennie miały jabłka na przerwach.
Mnie nikt nie musiał przekonywać do zabrania kilkudziesięciu kilogramów owoców. Tylko, że... trzeba je było szybko przetworzyć, bo psują się w strasznym tempie! 
Od kilkunastu dni robię na zmianę dżem, sok, jabłka suszone. Nastawiliśmy owoce na wino i sok na cydr (oba trunki teraz bulgocą jak szalone)
Suche skórki z jabłek zmieliłam jako dodatek do zimowych herbat korzennych, część skórek nastawiłam na ocet jabłkowy
Jedzą zatem moi bliscy owoce pod każdą postacią. Jabłka są w koktajlach i w smothie, i w... kurczaku (kaczki nie było), sosie do żeberek też. Za to moja synowa raczy nas przepysznym jabłecznikiem!
A dzisiaj na kolację będą w naleśnikach. 
Obawiam się, że niedługo rodzina pójdzie jeść na miasto, byleby nie widzieć jabłek!
A jeśli już przy temacie jabłek jesteśmy, to Chuda ostatnio fajny konkurs wygrała- należało o jabłkach napisać. No to napisała o tych kilogramach w naszej kuchni i o jabłeczniku, który uwielbia, a upiec jeszcze nie potrafi i swojej bratowej zazdrości. 



8 komentarzy:

Kramik Magdy pisze...

Witamin nigdy nie za wiele :D Jeszcze w takiej postaci :) Nabrałam ochoty na jabłecznik mmmm Pozdrawiam :)

Krzysztof Gdula pisze...

Synowa piecze super jabłecznik? Skarb, nie teściowa :-)
Ponownie zadziwiłaś mnie rozmachem prac przy przetworach, pomysłowością i wykorzystaniem owoców bez reszty; te skórki jako dodatek do herbaty… Jest w tym coś, co czyni wrażenie i przywołuje ciepłe obrazy domu.

Anna Kruczkowska pisze...

Lejesz miód na mą zmęczoną duszę :) Suszone skórki pamiętam jeszcze z dzieciństwa- moja mama tak robiła.

Anna Kruczkowska pisze...

O tak! Nigdy za wiele!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

I nam dostały się "pomocowe" jabłka, jeszcze jedno pudło ostało się, ale my mamy nowozbudowany "loszek", chłodną piwniczkę i tam przechowują się doskonale; ciepły jabłecznik z kulką lodów waniliowych, kwaskowatość ze słodyczą, toż to ambrozja:-) tak, cydr będzie i u nas w tym roku, szykuje się plon jabłkowy, bo przypada akuratnie co-dwuletnie owocowanie starych jabłoni; pozdrowienia ślę serdeczne.

Anna Kruczkowska pisze...

Nasz jabłoń owocowała rok temu, więc pewnie odpocznie, ale ja korzystam z dzikich jabłek rozsianych po miedzach. A tym jabłecznikiem z lodami zrobiłas mi smaka!

M Sobczyk pisze...

Hmmm suszone skórki muszę spróbować, ale już mi się podobają ;)

Alicja P. pisze...

U mnie też rozdawali jabłka :) Najlepsze owoce!