wtorek, 26 lipca 2016

Imieniny na Fersztlu

Od świętej Anki... niby połowa lata, a ono dopiero na dobre się rozkręca... Gierczyńskie dni zbliżają się do końca... Jak co roku punktem kulminacyjnym wakacyjnego pobytu są dwie imprezy- Klasyk Kłodzki (o którym napiszę już z Trzebiatowa) i "Imieniny Any na Fersztlu". Tym razem sąsiedzi zaskoczyli mnie niesamowicie, stwierdzając, że do moich imienin szykują się od... zimy! Czy w tej sytuacji można próbować się wykręcać? Nawet nie próbowałam i po powrocie z Zieleńca wspólnie z Ślubnym, Chudą i Gui przygotowaliśmy imieninowe ognisko.

Jak co roku przebojem były drożdżowe buły na patyku ochrzczone przez Padre "kukiełkami". Pięknie prezentowały się też półmiski z owocami, warzywami i sałatkami.
Trochę obawialiśmy się o pogodę, do południa było deszczowo i mgliście. Na szczęście po połudnu rozpogodziło się, a nawet wyszło słońce. Ta pogodowa huśtawka sprawiła jednak, że Inkwi z Padre dotarli dopiero w poniedziałek, wydłużając w ten sposób świąteczną atmosferę.
Pogoda stała się jednym z tematów naszych rozmów. Przypomniała nam się burzowa noc kilka lat temu, gdy siedząc przy świecach (prądu nie było), nie zauważyliśmy, że odpłynęła nam droga. Drugim tematem był oczywiście remont domu. Ślubny zebrał zasłużone pochwały, gdy dumnie pokazywał efekty swojej pracy.
Tegoroczne imieninowe prezenty jednoznacznie związane były z domem i naszymi planami. Witrażowe lustro z liliami na razie zawisło w pokoju między oknami, ale znajdziemy mu godne miejsce. Ręczniki, ściereczki, bieżniki i serwetki bardzo mnie ucieszyły. Do tego dwie filiżanki do mojej kolekcji, urocze pojemniczki na sól i przyprawy, cudne dekoracyjne talerze i odpowiednia ilość trunków wszelakich.
Grillowaliśmy do późna, a goście pojawiali się rotacyjnie. A psy sąsiadów po prostu się do nas przeprowadziły!
Niestety, czas moich imienin to także czas pożegnania Izerów, ale o tym będzie następny post.
W lustrze przeglądają się kwiaty.

5 komentarzy:

Krzysztof Gdula pisze...

Anno, od żony dowiedziałem się o imieninach Anny, bo ja jak to facet, nie bardzo pamiętam.
Ciepełka życzę Ci w domu, maratonów ile dusza zapragnie i dobrych pozycji na mecie; fantastycznych pomysłów na oryginalne dania życzę i oczu Ślubnego w Ciebie zapatrzonych.

Anna Kruczkowska pisze...

Piękne życzenia! Dziękuję!

Sol (Blog Włóczykijów) pisze...

To witrażowe lustro chętnie bym zobaczyła :D

Guitarowa pisze...

Całkiem nieźle je widać na ostatnim zdjęciu, trzeba w nie tylko kliknąć, żeby się powiększyło ;)

Anna Kruczkowska pisze...

Za kilka godzin dodam jeszcze kilka zdjęć. W górach nie chciały się ładować. Tam będzie lustro w roli głównej.