czwartek, 21 lipca 2016

Wchłaniając gierczyńską codzienność

Gierczyńska codzienność zawładnęła mną całkowicie. Długie poranki przed domem przy filiżance kawy. Świergot ptaków, bzyczenie owadów,cykanie świerszczy i...terkot traktora- sąsiedzi koszą łąki, by zimą nie zabrakło zwierzętom siana. Zapach owych koszonych traw, aromat tysięcy gierczyńskich ziół, powiew wiatru... sielanka. Czas płynie rytmem zbierania owoców i ziół. W kuchni piętrzą się słoiki z czereśniowymi dżemami i jagodami.
Schnie lipa, marchewnik, przytulia, fiołek tróbarwny, macierzanka i dzikie owoce- maliny i jagody.
Mam czas na niedługie rowerowe wycieczki- odwiedzam znajomych. Uwielbiam ten czas rozmów niespiesznych, ciepłych i życzliwych. Rozmów o codzienności i planach na przyszłość. Czuję, jak wtapiam się w pogórski krajobraz.
Domek pod Orzechem przechodzi poważny remont. Na zewnątrz niewiele się zmieniło- doszedł tylko ledwo widoczny komin. Na pierwszy rzut oka i wnętrze pozostało bez zmian. Ale to tylko pozór. Nareszcie mamy wodę, kanalizację i ogrzewanie. Zima przestanie być czasem bezsennym, gdy kilka razy nocą dokładało się do kaflowego pieca, by nie zamarznąć nad ranem. Cieszymy się jak dzieci z ciepłej wody w kranie i mycia naczyń pod bieżacą wodą.
Wiem, że tegoroczny pobyt w Domku jest wyjątkowo krótki, więc staram się maksymalnie go wykorzystać. Nie zapominam jednak o tym, co czeka mnie w Trzebiatowie. Przygotowałam sakiewki na suszone tu zioła. Można je sobie zamówić wspierając naszą słowiańską inicjatywę. Zostało tylko kilka dni, a brakuje 800 zł. Nie tracę jednak nadziei, że się uda.
https://wspieram.to/projekt/6863/z-przeszosci-w-przyszosc?pokaz_projekt=1

10 komentarzy:

Magda Rogosz pisze...

Uwielbiam takie poranki <3 Nie ma nic piękniejszego :)
www.missplanner.pl

Wioleta Sadowska (awiola) pisze...

Sam na sam z naturą. Coś pięknego!

Krzysztof Gdula pisze...

Macie wodę i ogrzewanie?! Oj, to Ślubny miał sporo roboty… Ale w końcu od czego ma się faceta w domu... :-)
Mile wspominam te lata, gdy często bywając w domu, robiłem przetwory. Lubiłem te prace, współtworzyły atmosferę domu. A grzyby, Anno? Nie pisałaś o grzybach. Są tam? Kolega był na urlopie, opowiadał o zebraniu kosza prawdziwków. Poszedłbym na grzyby, oj, poszedł.
Anno, jak już chyba pisałem, byłem na podanej stronie, ale nie potrafiłem przełamać swojej niechęci przed procedurą rejestracji. Ilekroć robię to, mam kłopoty nie rozumiejąc poleceń i nie wiedząc gdzie klikać. Przepraszam Cię za swoją nieobecność tam.

Anna Kruczkowska pisze...

Oj, miał! Ale efekty są wymierne! O grzybach nie pisałam, bo 5 kurkami i jednym podgrzybku wstyd pisać!

Sol (Blog Włóczykijów) pisze...

Mi strasznie brakuje rowerowych wycieczek. Chyba kupię fotelik na rower dla dziecka i zacznę znów jeździć... :)

consek pisze...

Jednak nie ma to jak nowoczesność ;) Ciekawi mnie, do czego wykorzystujesz przytulię, bo u mnie jej pełno.

Anka Sz pisze...

Wczułam się w klimat czytając Twój post :)

Anna Kruczkowska pisze...

Przytulia pospolita i wonna ( czyli marzanka) skutecznie odstraszają owady, w tym mole, robię woreczki zapachowe.z nasion przytuli czepnej robi się napój kawowy.

Anna Kruczkowska pisze...

Koniecznie! Rowerowe wycieczki z dziećmi są fantastyczne!

Kamil Biskupski pisze...

Super sprawa, można odpocząć od zgiełku miasta. Ja niestety znowu tłukę się po Warszawie (z krótkimi przerwami na zawody). Pozdrawiam!