poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Bałtycki Park Miniatur

Ostatniego dnia naszej rugijskiej przygody miałyśmy zaplanowana tylko jedną atrakcję, a mianowicie Bałtycki Park Miniatur.  Nim tam jednak dotarłyśmy przejechałyśmy trasę spod Wolgast do Świnoujścia. Nie obyło się bez pamiątkowej fotki na przejściu granicznym oraz słodkościach na świnoujskim deptaku ( przy czym w kawiarni stawiłyśmy się punktualnie w godzinę otwarcia- o 10.00) Po poinformowaniu bliskich, że mamy już kontakt ze światem i jesteśmy w Polsce ruszyłyśmy do Międzyzdrojów.

Gdzieś na początku roku w szkole zjawiła się przedstawicielka Bałtyckiego Parku Miniatur z ofertą dla szkół. Zostawiła tez kilka wejściówek dla nauczycieli. Rozdałam je i wiem, że kilka osób skorzystało z oferty. Teraz przyszła kolej na nas. Przyznaję, że trzymałam wejściówkę specjalnie na wyprawę z Gui, wiedząc, ze to z nią będę się w Parku Miniatur świetnie bawić.
Nie pomyliłam się.
W parku można obejrzeć 26 miniatur zabytków i latarni morskich 9 państw nadbałtyckich Wszystkie budowle wykonane są w skali 1:25, dzięki czemu można porównać rozmiary budynków. Wszystkie rozmieszczone są wokół niewielkiego akwenu wodnego w kształcie Bałtyku, co znacznie uatrakcyjnia zwiedzanie.
Nas interesowały przede wszystkim latarnie morskie oraz most nad Sundem, na którym Gui ma zdjęcie.
Ciekawym pomysłem było ułożenie placu budowy w miejscu, gdzie w najbliższym czasie stanie kolejna miniatura. Zadbano o szczegóły, razem z tablicą informacyjna i... rozmowami robotników.
Dzieciom z pewnością spodoba się miniaturowa kolejka oraz niewielki plac zabaw.
Mocną stroną parku są przewodnicy posiadający bogata wiedzę o prezentowanych budowlach, nawiązujący dobry kontakt z turystami.
Będąc w Międzyzdrojach warto wyjść poza hałaśliwe centrum i przespacerować się do parku, który znajduje się na wjeździe do miasta od strony Świnoujścia.
My spędziłyśmy tam miłe pół godziny. Odpoczynek był przydatny, gdyż czekało nas jeszcze sporo kilometrów do domu.

2 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Ilekroć czytam o technicznych, „mostowych” także, zainteresowaniach Gui, jestem zadziwiony.
Wydaje mi się, że widzę na zdjęciach mury kościoła w Trzęsaczu. Czy tak?

Anna Kruczkowska pisze...

Nie powinno Cię to dziwić, wszak wychowała się z bratem, budując konstrukcje z klocków lego! (co nie zmienia faktu, że jej zaangażowanie w budownictwo jest fascynujące)
Tak na zdjęciu są mury kościoła w Trzęsaczu, a miniatura kościoła przed tragedią.