piątek, 4 listopada 2016

Chleb słonecznikowy

Topinambur... ależ egzotyczna nazwa! Nim zorientowałam się, co kryje się za tym słowem, wyobrażałam sobie jakieś bardzo ciepłe i wilgotne miejsce, gdzie w dziczy rosną jadalne bulwy. Jakież było moje zaskoczenie, gdy zamiast nieosiągalnej amazońskiej rośliny zobaczyłam... wysoki żółty wiecheć, który na dodatek porasta wszystkie nieużytki!

Słonecznik bulwiasty, bo o nim mowa, faktycznie jest rośliną przywleczona z Ameryki, ale nie Południowej a Północnej, zatem z puszczą amazońską niewiele ma wspólnego. Niewielkie wymagania sprzyjają  szybkiemu rozprzestrzenianiu się, a urodziwe kwiaty sprawiają, że często sadzony jest w ogrodach, skąd po prostu "ucieka" i dziczeje.
W Trzebiatowie rośnie w kilku miejscach i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić.
Pierwsze nasze spotkanie z bulwami miało miejsce w piękny słoneczny wrześniowy dzień. Było niesamowicie sucho i z trudem udało nam się wygrzebać kilka mizernych kłączy. akurat tyle, by sprawdzić, czy smak bulw będzie nam odpowiadał. Następne wykopki przeprowadziłyśmy już w zimny i mokry dzień październikowy. Kwiaty zdążyły przekwitnąć, a badyle uschnąć. Za to pod badylami znalazłyśmy całkiem spore bulwy. Wykopać to jedno, a znaleźć dla nich zastosowanie, to już zupełnie inna historia.
Nam bulwy topinambura posłużyły do... upieczenia chleba.

CHLEB SŁONECZNIKOWY
Składniki:
1/4 kg mąki żytniej
3/4 kg mąki pszennej
100 g oczyszczonych bulw topinambura
duża garść nasion słonecznika
10 g drożdży
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
500 ml zakwasu
ok. 1/2 l letniej wody
1 łyżka oleju
Wykonanie:
zakwas łączymy z kilkoma łyżkami mąki żytniej, odstawiamy w ciepłe miejsce. Bulwy ścieramy na tarce o drobnych oczkach.
Zakwas wlewamy do miski, dodajemy szklankę ciepłej wody, szklankę mąki pszennej, łyżeczkę cukru i drożdże. Mieszamy, odstawiamy na chwilę. Następnie dodajemy potarty topinambur, sól, obie mąki słonecznik. Dolewamy powoli wodę, mieszając ciasto.  Ciasto powinno być gęste, ale nie twarde.
Blachę do chleba smarujemy olejem, wykładamy masę chlebową. Odstawiamy w ciepłe miejsce na dwie godziny.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 1 godzinę.
Chleb cudownie pachnie i smakuje. Bulwy nadają mu specyficzny orzechowo-słonecznikowy smak, który komponuje się z nasionami słonecznika.
świetnie smakuje zarówno posmarowany dżemem albo masłem orzechowym, jak i domowym smalczykiem lub masłem.

O innych moich chlebach można przeczytać tu.

5 komentarzy:

Krzysztof Gdula pisze...

Zaskakiwać pomysłami potrafisz, Anno. Skąd miałaś pomysł wykorzystania bulw? Dlaczego akurat tych?
Chleb na zdjęciu wygląda apetycznie. Wczoraj wieczorem wróciłem z domu, przywiozłem kilka bochenków mojego ulubionego chleba, wygląda podobnie i też ma ziarna słonecznika.
Włosy Ci odrosły ponad spodziewanie, Aniu.

Anna Kruczkowska pisze...

Pomysły przychodzą same. Po prostu wydaje mi się, że coś będzie się dobrze komponować smakami i już. W tym wypadku zadziałało skojarzenie dwóch różnych słoneczników. Bulwy mają słonecznikowy smak, więc połączenie z ziarnami musiało dać smakowity efekt. Lubię eksperymentować, ale o tym wiesz już doskonale.
Przywiozłeś sobie kawałek domu... zapach, smak. Mam nadzieję, że spędziłeś z bliskimi kilka cudownych dni.

Krzysztof Gdula pisze...

Dziękuję, dni z rodziną były miłe. Wnuczka wymęczyła mnie (uwielbiam to jej męczenie), dowiedziałem się szczegółów pracy córki, przytuliłem żonę :-)
A nie bałaś się, że te bulwy mogą być niejadalne? Złe w smaku po upieczeniu, gorzkie, albo jeszcze coś?

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Zatęskniłam za swoim chlebem, za jego zapachem w domu, bulw topinamburu nie mam, ale ziarna się znajdą, o! i suszone pomidory sobie zrobiłam, może je dodam:-)
podobają mi się kwiaty słonecznika, długo kwitnie, pod chatką posadziłam sobie kępę pełnych rudbekii, też żółciutkie; czy chlebek jest wilgotny?

Anna Kruczkowska pisze...

Krzysztofie, bulwy topinambura można kupić w sklepie, ale mnie kupowanie nie bawi, wolę wykopać. Wcześniej sprawdzałam smak bulw, więc znałam go. Założyłam, że będzie pasował do chleba i nie pomyślałam się.
Mario, chleb wychodzi wilgotny i długo jest świeży. Z suszonymi pomidorami też robiłam i był pyszny. Rubekia rośnie na mojej działce, nie ma wielkich wymagań, więc jest. Masz rację, żółte kwiaty są piękne.