wtorek, 1 listopada 2016

Spacer w okolicach radlińskiego cmentarza

1 listopada... słońce wyjrzało na tyle wcześnie, że zdecydowaliśmy się na dłuższy spacer.
Będąc w okolicy postanowiliśmy obejrzeć radlińską tężnię. Może wydaje się to dziwne, ale w górniczym mieście wybudowano ... tężnię solankową. Pierwszą na Górnym Śląsku. Stoi ona na miejscu dawnego basenu. Z dzieciństwa pamiętam, jak spędzaliśmy czas kąpiąc się i plażując w tym miejscu. Potem całymi latami były to nieużytki, koszmarne miejsce,na które nikt nie miał pomysłu, tylko dzieci bawiły się tu budując bazy i biegając wśród drzew. Wreszcie ktoś wpadł na wydawałoby się totalnie nierealny pomysł z tężnią. I to był strzał w dziesiątkę.

Tężnia budziła ciekawość od samego początku budowy. I choć prace wokół budowli nadal trwają, cieszy się ona niesamowita popularnością. Podejrzewam, że gdy zakończą się wszystkie prace, będzie to urokliwe miejsce odpoczynku od zgiełku miasta. Sprzyjać będzie temu zarówno mikroklimat tężni, jak i jej położenie w zielonej dolinie, jakiej nie spodziewalibyście się w sercu Śląska.
My kupiliśmy odpustowe słodkości na straganach przy cmentarzu i teraz, siedząc na ławeczce przy tężni opychaliśmy się odpustowymi cukierkami.

Po południu  odwiedziliśmy groby. Wspólnie z rodziną spacerowaliśmy najpierw między grobami dziadków, rodziców i innych krewnych. Najdłużej staliśmy przy grobie mamy i taty. Zamiast modlitwy nuciłam piosenkę,która nawiedza mnie ilekroć o nich myślę (choć tylko mama zmarła w niedziele, tato w sobotę, ale mam wrażenie, że oboje czują się jak bohaterowie piosenki)
  Potem przespacerowaliśmy się po cmentarzu, po ulubionych zakątkach. Zapaliliśmy znicze na grobie jeńców radzieckich, pomordowanych w szybie Reden oraz pod krzyżem.
Nim zrobiło się ciemno, siostra pokazała nam swoje nowe lokum. Powoli kończy się czas odwiedzin. czas wracać do Trzebiatowa...

6 komentarzy:

Krys Tek pisze...

Wiem, że nazwiesz mnie wywrotowcem ale jakoś nie lubię odwiedzać cmentarza w dzień 1 listopada... A Stare Dobre jest the best ;)

Sol (Blog Włóczykijów) pisze...

Fajny pomysł z tą tężnią, też mi się zdaje, że się będzie cieszyć powodzeniem :)
My mieliśmy pecha podczas wyprawy na cmentarz, bo cały czas deszcz padał. I 1,5 h staliśmy w korku. Teraz mi Włóczykijątko kicha co chwilę ;)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

U nas trwają przepychanki ... czy tężnia,czy chodniki:-)

Anna Kruczkowska pisze...

W Radlinie chodniki już są. Ciekawe, co jeszcze wymyślą.

Krzysztof Gdula pisze...

Spodobała mi się Twoja forma modlitwy nad grobem rodziców. Jeśli mogli ją słyszeć, na pewno byli wzruszeni.

Anna Kruczkowska pisze...

Tata raczej wędrował po górach. Nie sądzę, by miał czas na pobyt wśród mogił. Zawsze go to męczyło. Te rodzinne spotkania przy grobie mamy, rozmowy nie na temat... Co innego ja. Dla mnie był to czas poznawania ludzi.