piątek, 11 listopada 2016

W listopadowej mgle


W listopadzie będę pisać książki, gdy mgłowe duchy otulą dom, wcisną się szczelinami do wnętrza, zawirują w rozgrzanym powietrzu nad blachą kaflowego pieca. W białej ciszy słychać będzie ich szepty, podpowiedzi. Opowieść napisze się sama z gry cieni na białych ścianach, z chrobotów w zakamarkach, z ledwo słyszalnych szelestów. ..

Do Gierczyna dojechaliśmy nocą. Przywitał nas śnieg i poblask światła z Leśnego Kurortu.
Obudziłam się jak zwykle przed świtem. Dzień nawet nie próbował się jeszcze przedrzeć przez woale gęstej mgły. Przygotowałam kawę i usiadłam na zapiecku, czekając na rozwidnienie.
Gdy obudził się pies, wyszliśmy w mgłę...
Zimowa aura zaskoczyła przyrodę. Zdziwione brzozy na prędce zmieniały barwę liści. Tam, gdzie owionął je mroźny powiew, zzółkły nagle, pozostawiając zielone wierzchołki. Równie zaskoczone modrzewie dumnie kłuły zimną mgłę żółtozielonymi igłami.
Pies tarzał się w pobielonej śniegiem trawie, ciesząc się swobodą i chwilową wolnością. Odzyskał radość i animusz. Nagle zapomniał o swoim słusznym już wieku, baraszkując jak szczenię. Biegał, wąchał, szukał tropów saren, które ledwo chwilę wcześniej wyskoczyły że swojej kryjówki w pustce. Przeszłam ulubione ścieżki i bezdroża...
A potem mgła opadła i zaczął się dzień...

14 komentarzy:

ZiŁ pisze...

Widzieliśmy ten śnieg u Was.

Im dalej od Mirska (zwłaszcza wzwyż), tym więcej. Tylko na bałwana ciągle nie dość :(

adatoniewypada pisze...

Pieknie napisane, pozdrawiam

Madness pisze...

Ładnie napisane :) Na wczorajszym spacerze spotkałam sarny!

Olimpia Werol pisze...

Czyli prawie zimowy spacerek, pozdrawiam :)

czerwona filiżanka pisze...

Życzę weny w pisaniu:*

Jola pisze...

Witaj ,dawno nie zaglądałam na Twój blog.Troche zateskinialam za tymi wpisami sprzed lat na stronie Twojego Stylu,a ponieważ czytam blog Luci znalazalm także Twoj i parę innych moich ulubionych.Świetnie piszesz ,czekam na więcej.Pozdrawiam Jola😃

Anna Kruczkowska pisze...

Nie tylko Ty tęsknisz do DTS, mnie brakuje tych pogaduch przy kompie, rozmów o rzeczach ważnych i o bzetkach.Blogi rozproszyły emocje, są czymś zupełnie odmiennym, ale fajnie czasem zajrzeć do innych. To jak wpaść czasem na kawę do znajomych. Rozgość się i poczęstuj herbatą w filiżance.

Krzysztof Gdula pisze...

Tak, tak: utkać powieść z mgły jesiennej, z trzaskających w ogniu drew, w marzeń sennych, a później zanieść ją na tę ławeczkę stojącą na przełęczy i pokazać wschodzącemu słońcu.
Aniu, pięknie napisałaś. Poetycko. Już miałem wyłączyć laptopa i kłaść się spać, ale jeszcze zajrzałem do Ciebie i przeczytałem nostalgiczną prozę poetycką. Dziękuję.

Anna Kruczkowska pisze...

Bo w Domku pod Orzechem taka proza pisze się sama... Cieszę się, że Ci przypadła do gustu.

Anna Kruczkowska pisze...

Jeszcze trochę i na bałwana wystarczy! Przyjedziemy w grudniu, to ulepimy.

Anna Kruczkowska pisze...

Dziękuję, Ado. Pozdrawiam ciepło!

Anna Kruczkowska pisze...

Dziękuję :) W Domku pod Orzechem zdarza się, że sarny żerują pod oknami.

Anna Kruczkowska pisze...

Tak, prawie zimowy! Dawno Cię u mnie na blogu nie było! Pozdrawiam!

Anna Kruczkowska pisze...

Dziękuję!