czwartek, 29 grudnia 2016

Jakie wspomnienia przynosi nowy zapach kosmetyków LPM ?



Turkusowe buteleczki nowej linii kosmetyków Le Petit Marseillais nęciły mnie od chwili, gdy zobaczyłam je na stronie firmy. Kolorem idealnie wpasowywały się w moje wyobrażenie o kosmetykach z algami i minerałami morskimi.
Gdy otworzyłam e-mail z informacją, że będę mgła wypróbować nową linię aż zapiszczałam z radości. Pomyślałam, że będzie to idealny kosmetyk w mojej izerskiej łazience z wygodną narożną wanną i miejscem na świece.
W starannie zapakowanej paczce ambasadorskiej znalazło się mleczko do mycia i odżywczy balsam do ciała dla skóry suchej czyli zestaw stworzony dla mnie- w zimie w górach moja skóra wymaga intensywnej pielęgnacji.
W pierwszy izerski wieczór przygotowałam sobie małe domowe spa. W wannie parowała ciepła woda z dodatkiem pienistego płynu do kąpieli o neutralnym, ziołowym zapachu, zapaliłam świece.

Otworzyłam turkusową buteleczkę z mleczkiem... zapach okazał się subtelny, jak przystało na kosmetyki LPM. Zaskoczyła mnie jego czysta woń- dotychczas pojawiały się słodko-gorzkie aromaty owocowo-kwiatowe. Tym razem zapachniało inaczej... przez chwilę łapałam ten zapach, próbując przypomnieć sobie, skąd go znam...zamknęłam oczy... Zielono- błękitna woda aż po horyzont, postrzępione skały, wrzosowiska, ruiny...


Nim się zorientowałam, siedziałam na bornholmskim klifie... tak... nowa seria ma zapach wakacji nad morzem. Jest w niej słonawa woń jodu, połączona z mdławo-słodkim zapachem morskich glonów wyrzuconych na brzeg oraz aromatem chłodnej wody rozbryzgującej się o skały.
Balsam do ciała ma lekka konsystencję i szybko się wchłania. Skóra staje się miękka i nawilżona, przyjemna w dotyku- nie przypomina już tarki ani papieru ściernego.

Zapach utrzymuje się długo po myciu sprzyjając spokojnemu zasypianiu z wspomnieniem letniej przygody pod powiekami.

2 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Ładnie napisałaś o zapachach. Gdybym miał kiedyś kupić takie coś do skóry, kupiłbym właśnie ten krem – tym bardziej, że i ja mam suchą skórę. Chyba taką, bo trudno się w tych niuansach połapać facetowi.

Anna Kruczkowska pisze...

Dziękuję. Ilekroć mam do napisania recenzję sponsorowaną, staram się nadać jej indywidualny charakter. Niech inni piszą o składzie chemicznym, ja wolę opisać swoje doznania :) A krem jest całkiem fajny a zapach jest właśnie unisex, czyli facetowi też będzie pasował.